środa, 31 października 2012

Rozdział 23

Był to najwspanialszy sylwester w moim życiu. Lepszego nie mogłam sobie wyobrazić.  Około godziny 2 wszyscy zaczęli się zbierać. Razem z Joshem pojechaliśmy do naszego wspólnego mieszkanie. Miley i reszta przyjaciół z ameryki pojechała do hotelu. Mieli tu zostać parę dni, a potem razem z moim narzeczonym wrócić do domu.
Kiedy obudziłam się o 12 Josha nie było już w łóżku. Słyszałam chyba telewizor więc obstawiałam że jest w salonie. Poszłam do łazienki umyć się i ubrać. Całe szczęście miałam tutaj trochę swoich rzeczy więc ubrałam to i grube rajtuzy, a włosy spięłam w wysokiego kucyka. Kiedy weszłam do salonu, zobaczyłam wszystkich naszych przyjaciół. Czyli jednak to nie był telewizor tylko ich głosy.
- Cześć wszystkim- powiedziałam
- O Lena , obudziliśmy Cię?- zapytał Taylor.
- Nie , oczywiście że nie. Ale jestem głodna. Josh mamy coś w lodówce?
- Tak, mam ci coś zrobić do jedzenia ?
- Nie trzeba.
Poszłam do kuchni i zastanawiałam się co zjeść. Wyciągnęłam ogórki kiszone, szynkę, nutelle i zrobiłam sobie kakao. W między czasie przyszły do mnie dziewczyny.
- Lena ty masz zamiar to zjeść ?- zapytała Kristien
- Noo tak , a co chcesz też ?
- Nie dziękuje, już jadłam.
Usiadłyśmy przy stole w jadalnie i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim. Kristen opowiadała że dostała rolę do filmu o której zawsze marzyła. Mówiła też że razem z Robertem kupili sobie śliczny domek z widokiem na morze. Taylor natomiast zaczęła niedawno nagrywać piosenki do nowej płyty. A Miley opowiadała o tym że ma coraz gorsze kontakty ze swoją młodszą siostrą, podobno jak się widzą to tylko się kłócą.
- LENA!!!- krzyknęła nagle Miley- mam świetny pomysł.
- Taaak?
- Pamiętasz jak zawsze mi opowiadałaś jaki chcesz mieć ślub?
- pamiętam, a co?
- Pozwól mi zorganizować twój ślub. Proszę cię. Ja wszystko załatwię. Zarezerwuje datę w kościele, restauracje, kupię suknie ślubną i wszystkie inne rzeczy. A ty wszystko zobaczysz dopiero w dzień ślubu, będziesz miała niespodziankę.
- Miley no nie wiem.
- Prooooszę, przecież wiem o jakim ślubie marzysz, nie zawiodę cię.
- hmmmm, no niech cie będzie.
- dziękuje! dziękuje! dziękuje! dziękuje! Nie będziesz żałować. Ale musisz mi kila rzeczy powiedzieć.
- Jakie?
- druhny ?
- tak
- kto?
- ty, Taylor, Kristien, Kornelia , Janina i Gosia.
- a świadek ?
- aaa no tak, ty.
- Naprawdę ?!
- oczywiście że tak.
- bardzo się cieszę że wybrałaś właśnie mnie.
- nie ma za co.
Kiedy skończyłyśmy rozmawiać postanowiliśmy z chłopakami obejrzeć jakiś film. Josh poszedł zrobić popcorn i po coś do picia, a my zdecydowaliśmy się obejrzeć Igrzyska Śmierci. Podczas filmu nabijaliśmy się z Liama i Josh , z ich różnych min , tekstów itp. Mój ukochany udawał obrażonego więc musiałam go przepraszać tysiącami buziakami.
Po południu zadzwoniła moja mama że zaprasza nas wszystkich na obiad. Już o 16 byliśmy u mnie w domu. Moja siostra była cała podjarana tym że w końcu może na spokojnie porozmawiać z "Hanną Montaną", tylko że co chwile musiałam coś tłumaczyć ponieważ Miley nie rozumiała o co jej chodzi. Iza robiła sobie z nią mnóstwo zdjęć i prosiła ją o autografy. Mama uszykowała pyszny obiad, zrobiła kaczkę z jabłkami.
Po obiedzie wszyscy usiedliśmy w salonie, tylko mamę gdzieś wcięło, lecz po chwili przyleciała ze stosem albumów.
- Kochani pomyślałam że może pooglądamy zdjęcia Leny z dzieciństwa. - powiedziała
- O nie ! Mamo nie pozwalam ci.
- Lena daj spokój twoi przyjaciele na pewno chętnie obejrzą , prawda.
- Tak , bardzo chętnie- odpowiedzieli śmiejąc się.
Mama usadowiła się pomiędzy Miley a Joshem. Mój ukochany mocno mnie przytulił a ja położyłam mu głowę na ramieniu, natomiast moja siostra usadowiła się u Roberta na kolanach. Ją to wszyscy od razu uwielbiają.
- O a tu Lena podczas pierwszej kąpieli.- opowiadała mama, od razu zamknęłam album.
- MAMO,  tego nie pokazuj , jestem tu nago.
- Ej no pokaż bo się obrażę - powiedział Taylor - przecież byłaś mała
- No dobraa, możesz pokazać.- powiedziałam i znowu położyłam głowę na ramieniu narzeczonego, a on pocałował mnie w głowę.
- Tutaj byliśmy na wakacjach z Maksem kiedy mieli chyba z 7 i 8 lat.. Lena i Maks poszli łowić ryba, tylko że moja córeczka boi się ryb więc jak je złowiła to kochany kuzynek musiał je ściągać z wędki i jak widać tu na zdjęciu straszył ją rybami.
- Lena , nigdy nie mówiłaś że się boich ryb.- powiedział Liam wyśmiewając się ze mnie.
- Bo się nie boju- wystawiłam mu język.
- Jasnee , a jak byliśmy dwa lata temu nad morzem to bałaś się wejść do wody bo były tak ryby- mówiła moja mama.
- Wiecie co może skończmy już to oglądanie.
- Nie ma mowy , oglądamy dalej- powiedział mój ukochany.
Potem moja mama puściła moim przyjaciołom film z mojego pierwszego przedstawienia kiedy zapomniałam tekstu i się popłakałam na scenie. Oczywiście wszyscy się śmiali więc się na nich obraziłam.
* Następnego dnia 
Obudziłam się przytulona do mojego ukochanego. Przyglądałam mu się dokładnie, delikatnie jeździłam palcem po jego twarzy zaczynając od oczy kończąc na ustach , które miałam wielką ochotę pocałować. Delikatnie ustami musnęłam jego usta. Kiedy się na niego popatrzyłam uśmiechał się.
- Takie pobudki mogę mieć codziennie- powiedział patrząc się na mnie tymi pięknymi oczętami
- Przepraszam , nie chciałam cię obudzić.
- Już dawno nie śpię.- przybliżył się do mnie i wpił w moje usta najpierw delikatnie a już po chwili nasz pocałunek przerodził się w walkę języków. Gdy się oderwaliśmy od siebie mocno się do niego przytuliłam.
- Kocham cię- szepnęłam
- Ja ciebie też.
Leżeliśmy jeszcze tak przez dłuższy czas. Josh odsłonił mój brzuch i rysował różne literki na nim, przy czym wywołując u mnie śmiech, co pewien czas całował mój brzuch.
- Jak go albo ją nazwiemy ? - nagle zapytał
- Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym. A ty jakbyś chciał? Może ty wymyśl dla chłopca a ja dla dziewczynki okej?- skinął głową.
- Okej , jeśli to będzie chłopiec to możemy go nazwać Alex, co ty na to?
- Ślicznie, a dziewczynkę Taylor, zawsze podobało mi się to imię.
- Bardzo ładnie.
- Pójdę się już umyć.- kiedy stałam przy drzwiach do łazienki zapytał
- Mogę z tobą ? - popatrzył na mnie oczkami kota ze shreka
- No dobrze, chodź.
Po prysznicu Josh ubrał to , a ja to. Poszłam do kuchni zrobić nam kanapki. Zaczęłam właśnie kroić pomidora i nagle przecięłam sobie palca. Krew byłam na całym blacie, szybko wsadziłam palec do buzi i wszedł Josh. Zobaczył krew i zapytał przerażony
- Lena co się stało ? Pokaż - wyciągnęłam palec z buzi żeby mu pokazać , a krew cały czas się lała. Mój narzeczony posadził mnie na blacie tam gdzie było czystko i powiedział żebym czekała. Już po chwili wbiegł do kuchni z apteczką. Wyciągnął wodę utleniona i polał skaleczony palec.
- Szypie - szepnęłam
- Przepraszam - pocałował palec i nakleił plasterek.
- Dziękuje.
- Nie ma za co. Następnym razem uważaj.- powiedział i obdarzył mnie soczystym całusem.

                                                                                                                                                                    

Huh! Nareszcie udało mi się napisać kolejny rozdział. Następny postaram się dodam w weekend. :* Mam nadzieje że się podoba :D

1 komentarz: