Całe ferie spędziłam w Ameryce z przyjaciółmi. Było wspaniale, chodziliśmy na zakupy, kupowaliśmy zabawki i ciuszki dla naszego dzidziusia. Organizowaliśmy sobie ogniska i inne tego typu spotkania. Pomagałam odrobinę Miley z organizacją ślubu, ale prawie nic nie mogłam robić tylko jakieś drobne rzeczy typu wybieranie zaproszeń ślubnych. Kiedy zobaczyłam listę gości normalnie mnie zatkało, zaproszona jest : cała mona rodzina ta bliższa i dalsza, cała rodzina Josha, wszyscy nasi przyjaciele i wszystkie gwiazdy które Josh zna osobiście, zastanawiałam się tylko czy pomieścimy się w kościele.
Po raz pierwszy spotkałam rodziców i brata Josha. Zaprosili nas na rodzinny obiad. Są bardzo mili i bardzo ich polubiłam i zdaje mi się że oni mnie też lubią. W ostatnim tygodniu ferii w sobotę musiałam wracać do Polski. Z Joshem miałam zobaczyć się dopiero w środku kwietnia, ponieważ ma mi towarzyszyć na ślubie Korneli i Konrada oraz na ten miesiąc mam termin porodu i Josh obiecał być ze mną w tym momencie. Załatwił sobie z reżyserem filmu że w kwietniu nie będzie mógł grać , bo będzie poza krajem.
Gdy wróciłam do Polski czas nie ubłaganie szybko leciał. W szkole ciągle robili nam powtórki i dawali do napisania próbne matury. Miałam zamiar napisać rozszerzenie z niemieckiego , matematyki i chemi bo chciałam iść na germanistykę ale teraz zastanawiam się na prawem.
Niestety w tym roku nie dam rady iść na studia , ponieważ będę zajmować się dzieckiem , a dopiero za rok zacznę naukę.
* Kwiecień , dzień przed ślubem Korneli.
Dzisiaj miałam jechać z Maksem po Josha na lotnisko. Gotowa siedziałam w salonie i czekałam na kuzyna. Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka.
- Mamo ! Jadę z Maksem po Josha na lotnisko - krzyknęłam stojąc w drzwiach.
- Dobrze .
Gdy otwierałam drzwi od samochodu z domu wybiegła Iza zakładając drugiego buta.
- Lena , stój ! - krzyknęła
- Co się stało ?
- Mogę jechać z wami ?
- Jasne , wspakuj.
Ja siedziałam z przodu a siostra z tyłu. Droga na lotnisko trwała półtorej godziny. Izka cały czas nawijała o tym jak bardzo się stęskniła za moim chłopakiem i co będą robić. Siostra przez te cztery miesiące szkoliła swój angielski , żeby mogła się dogadać z moim narzeczonym. Kiedy dotarliśmy na miejsce weszliśmy do budynku i rozglądaliśmy się za Joshem. Było straszny tłum i nigdzie nie mogłam go zobaczyć. Nagle Izka krzyknęła
- Lena! patrz tam jest! - i pobiegła
- Iza czekaj !- bałam się że zgubię ją w tym tłumie. Razem z Maksem zaczęliśmy się przedzierać przez ludzi w kierunku w którym pobiegła moja siostra. Nagle zobaczyłam ją na rękach u Josha. Chłopak jedną ręką trzymając siostrę na rękach a drygą ciągnąć walizkę kierował się w naszą stronę. Za daleka widziałam że Izka już mu coś opowiada. W końcu do nas dotarli, Josh postawił młodą na ziemię i podszedł do mnie. Najpierw mnie przytulił a potem namiętnie pocałował.
- Tęskniłam za tobą- powiedziała kiedy oderwaliśmy się od siebie.
- Ja za tobą bardziej - powiedział
- Nie prawda bo ja.
- Nie bo ja - już chciałam mu odpowiedzieć , ale w momencie kiedy otworzyłam usta Josh znowu złączył nasze usta w pocałunek.
- Kocham cię
- Ja ciebie też.
-Idziemy już ? - zapytała zniecierpliwiona Iza
- Jasne, chodźmy - powiedziała. Chwyciłam Josha za rękę i wyszliśmy z budynku.
- Josh mogę siedzieć koło ciebie ? Prooooszę - zapytała Iza
- Pewnie
- Ej a ja gdzie mam siedzieć ?- zapytałam
- Ze mną z przodu - powiedział Maks śmiejąc się
- Josh mam czuć się zazdrosna ?
- Kotku, oczywiście że nie - cmoknął mnie w nos.
Ja i Maks siedzieliśmy z przodu a Iza i Josh z tyłu. Przez cały czas siostra opowiadała mu o szkole, o tym że uczył się angielskiego. Dzięki tej rozmowie dowiedziałam się nawet że Iza ma chłopaka. Kiedy dojechaliśmy pod dom zapytałam Maksa
- Wejdziesz? mam zrobiła dziś pyszny obiad.
- Dzięki , ale muszę pomóc jeszcze z czymś Konradowi przed ślubem.
- A Kornelia nie potrzebuję pomocy ?
- Janina z nią jest , ty się niczym nie przejmuj, zajmij się narzeczonym bo ci go siostra sprzątnie z przed nosa.
- HAHA bardzo śmieszne, pa.- powiedziałam i poszłam do domu. Oczywiście Joshem zaopiekowała się już moja mama. Ściągnęłam buty i poszłam do kuchni, ponieważ tam wszyscy się znajdowali. Usiadłam koło Izy , bo obok mojego ukochanego nie było już miejsca z jednej strony siostra a z drugiej mama.
- Josh co słychać u rodziców ? zdrowi ?- pytała mama
- Tak wszystko w porządku, kazali państwa pozdrowić.
- Jak miło , pozdrów ich też . O obiad już gotowy. Josh kochanie ile ci nałożyć ? - pytała mama nakładając kaczkę z jabłkami
- Dość , nawet za dużo - powiedział chłopak
- Nie gadaj głupot pewnie jesteś głodny- mama podała wszystkim talerze tylko o mnie zapomniała
- Ja też tutaj jestem- powiedziała do siebie wstając po obiad.
Wszyscy zajęci byli tylko Joshem , nie zwracali uwagi na to że ja też tu jestem. Kiedy skończyliśmy jeść popatrzyłam błagalnie na Josha
- Bardzo dziękuje za obiad był pyszny, ale jestem bardzo zmęczony po podróży więc pójdę się teraz położyć dobrze ? - powiedział do mojej mamy
- Oczywiście, Lena zaprowadź Josha do pokoju- o nagle sobie o mnie przypomniała.
Chwyciłam ukochanego za rękę i poszliśmy do mojego pokoju. Josh usiadł na moim łóżku a ja jemu na kolanach.
- Nareszcie sami- powiedziałam.
Josh chciał mnie pocałować ale do pokoju weszła Iza.
- Iska idź zobacz czy cię nie ma w ogrodzie- powiedziałam już nieco zła.
- Dobraaa- powiedział i wyszła.
Nareszcie nikt nam nie przeszkadzał. Nareszcie znowu mogłam poczuć smak jego ust.
Mhm.. Słodko ♥
OdpowiedzUsuń