wtorek, 23 października 2012

Rozdział 21

Kiedy rano się obudziłam od razu poczułam zapachy dochodzące z kuchni. Wiedziałam że babcia na pewno zrobiła już coś pysznego na śniadanie. Ubrana tylko w piżamkę zeszłam na dół. W salonie wszyscy siedzieli , pili herbatę i rozmawiali. Ale coś mi nie pasowało. Było o jedną osobę za dużo.
- JOSH!!- krzyknęłam i pobiegłam do ukochane. Mocno go przytuliłam a on wziął mnie na ręce i pocałował. Nie obchodziło nas że cała moja rodzina tu siedzi i nas obserwuje. Stęskniłam się za moim ukochanym i nie interesowało mnie co sobie pomyślą.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam
- Mówiłem ci że już nie długo się zobaczymy. - powiedział uśmiechając się i znowu mnie pocałował.
- Długo już tu jesteś ? Pewnie głodny jesteś po podróży, zrobić ci coś do jedzenia ?
- Nie trzeba, twoja rodzina już się mną zaopiekowała, a przyjechałem jakieś półtorej godziny temu.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś ?
- Bo chciałem żebyś się wyspała.
- Lenko zrobić ci śniadanie ?- zapytała babcia
- Nie , zorbie sobie sama.
Poszłam do kuchni i zaczęłam robić sobie śniadanko. Postawiłam wodę na herbatę i nałożyłam sobie sałatki , szynkę i inne rzeczy na talerzyk , a w między czasie do kuchni przyszedł Josh, przytulił mnie od tyłu, pocałował w szyję i pogłaskał po brzuchu.
- Stęskniłem się za wami.- powiedział i pocałował mnie w usta. Brakowało mi tych czułości.
- Ja też tęskniłam. Chcesz coś zjeść ?
- Nie , nie jestem głodny.
Poszliśmy do salonu. Gdy jadałam śniadanie, mój ukochany cały czas albo mnie przytulał albo całował. Po skończonym posiłku poszłam z Joshem do mojego pokoju, on położył się na łóżku a ja poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż oraz ubrałam się. Położyłam się koło Josha , mocna go przytuliłam a głowę położyłam na jego brzuchu.
- Co słychać u Miley ?
- Dobrze, pojechali na święta do rodziny Liama. Właśnie !!! Mam dla ciebie prezenty !!!  zaczekaj chwilkę.
Wstał z łóżka i wyszedł z pokoju. Nie było go przez dłuższą chwilę , a kiedy przyszedł to przyniósł ze sobą dwie duże walizki. Jedną z nich położył na łóżku i zaczął wyciągać prezenty.
- To jest od Kristien i Roberta.- Wręczył mi duże duże pudełko. Gdy je otworzyłam ujrzałam wszystkie części "zmierzchu", ścieżki dźwiękowe do każdej części i zdjęcie każdego aktora bez wyjątków z autografami specjalnie dla mnie. Wiedzieli że jestem wielką fanką zmierzchu.
- Ten od Taylorów.- pudełeczko było średniej wielkość. Od razu je otworzyłam i zobaczyłam śliczną szkatułkę . Była śliczna, zawsze o takiej marzyłam.
 - Ten od Miley i Liama.- Był chyba największy. Dostałam dla mojego maleństwa ślicznego pluszaka, a dla mnie różne drobiazgi, kosmetyki, biżuterię i inne.
- A ten jest ode mnie. - wręczył mi pudełeczko. Gdy ujrzałam prezent zaniemówiłam. Był  śliczny. W środku były nasze zdjęcie a z tyłu pisało Forever . Wzruszyłam się. Josh wziął wisiorek i zawiesił mi go na szyi a ja go namiętnie pocałowałam, a potem ja dałam mu prezent ode mnie. Kupiłam mu zegarek. Cieszyłam się , bo bardzo mu się podobał. Postanowiliśmy, że wyjdziemy na spacer.
- Mamo my z Joshem idziemy na spacer.
- Dobrze córciu, tylko wróćcie za niedługo bo na polu jest zimno.
- Dobrze.
Poszliśmy do przedpokoju żeby się ubrać, właśnie chciałam ubrać płaszczyk kiedy Josh powiedział:
- Kochanie ty chcesz to ubrać ?
- Nooo tak. A co ?
- Wiesz jak tam jest zimno? Chcesz zamarznąć ? Ubieraj cieplejsza kurtkę, w tej chwili.
- Tak mamo - powiedziałam śmiejąc się. Ubrałam cieplejsza kurtkę, szalik , rękawiczki i czapkę. Gdy chcieliśmy wyjść usłyszałam jak Iza mnie zawołała.
- LENA !! CZEKAJ.- wołała Izka
- Co się stało?
- Mogę iść z wami? Wezmę sobie sani i pozjeżdżam na sankach.
- Dobra tylko się śpiesz.- powiedziałam i siostra poleciała na górę się ubrać.
- Co chciała ?- zapytał mój ukochany.
- Idzie z nami , powiedziała że weźmie sobie sanki, mam nadzieje że ci to nie przeszkadza.
- Jasne że nie , bardzo lubię twoją siostrę- powiedział i pocałował mnie już chyba setny raz dziś.
- Yhmmm,- usłyszeliśmy i oderwaliśmy się od siebie- Jestem gotowa - powiedziała moja siostra , a my się zaśmialiśmy.
Szliśmy w stronę górki na której Iza mogła by pozjeżdżać. W czasie drogi siostra próbował porozmawiać z Joshem po angielsku. Gadała takie głupoty , że ze śmiechu leżałam na ziemi, a moja siostra cały czas na mnie krzyczała żebym się nie śmiała. Ale jak tu się nie śmiać kiedy ona opowiada takie głupoty. Ja nie wiem jak on ją może zrozumie. Całe szczęście ona zadaje mu pytanie więc on odpowiada jej yes albo no , i gdyby mówił coś więcej to by go nie zrozumiała. Nie chciało mi się słuchać już tej jakże interesującej rozmowy więc założyłam moje nowe słuchawice ( wymyśliliśmy to słowo z kuzynek jak byliśmy mniejsi) i puściłam sobie muzykę. Po pewnym czasie dostałam kulką ze śniegu w plecy. Obróciłam się, i zobaczyłam Josha i Izkę jak się ze mnie śmieją. Rzuciłam więc w obu dwóch śnieżką i tak się zaczęła nasza wojna na śnieżki . Moja siostra i mój chłopak na mnie, było to nie fair ale dawałam sobie radę. Gdy nie miałam już siły zaczęłam uciekać a oni mnie gonili. Dobiegłam na górkę i schowałam się za drzewem. Już myślałam że mnie nie znajda , ale gdy się obróciłam sali przede mną moi wrogowie i zaczęli rzucać śnieżkami.
- DOBRA! DOBRA! PODDAJE SIĘ ! WYGRALIŚCIE!- kiedy tu usłyszeli przybili sobie piątkę i strasznie się cieszyli ze zwycięstwa. A ja udawałam obrażoną. Bardzo mi się podobało że Josh tak szybko załapał tak dobry kontakt z Izą , chociaż że ona nie umie angielskiego.
Zaczęłam się kierować w stronę ławki kiedy Josh chwycił mnie od tyłu i zaczął ze mną wirować , kiedy w końcu mnie postawił zapytał:
- A gdzie to się wybierasz ?
- Idę sobie usiąść, nie bawię się z wami- powiedziałam i zrobiłam minę obrażonego dziecka- powinieneś być po moje stronie , a okazałeś się zdrajcą.
- Och , kochanie przepraszam. Wybaczysz mi ?- powiedział i zrobił minę kota ze Shreka.
- No dobrze , ale ostatni raz.-powiedziałam  chciałam go pocałować w policzek ,ale Josh w odpowiednim momencie odwrócił głowę i dostał całusa w usta.
- Ej no !! chodźcie już a nie migdalcie się - krzyczała Iza.
- Już idziemy.
Poszliśmy do Izy i zjeżdżaliśmy w trójkę na jednych sankach. Co chwilę ktoś wypadał z sanek podczas jazdy bo było za mało miejsca. Ja siedziałam w środku więc albo Josh albo Iza spadali. Podczas jednej jazdy nikt jeszcze nie wypadł więc dla zabawy popchnęłam ukochanego i spadł z sanek. Zaczęłam się strasznie śmiać a Iza dołączyła do mnie. Usłyszałam tylko
- Pożałujesz zobaczysz !!!
- Co powiedział - pytała Iza
- Że pożałuje , hahahaha
- Lena uważaj , on tu idzie.
Odwróciła się i zobaczyłam Josha biegnącego w naszą stronę.Zaczęłam uciekać , ale zbytnio mi to nie wychodziło bo po chwili Josh był już koło mnie. Zaczęliśmy się tarzać po śniegu, a moja siostra stała z boku i śmiała się. Gdy udało mi się od niego uwolnić postanowiliśmy zrobić bałwana.  Każdy ronił jedną część bałwan. Ja zabrałam się za głowę. Oczy i uśmiech zrobiłam z kamieni , a nos z patyka. Iza strasznie chciała zdjęcie z bałwanem i Joshem więc zrobiłam im zdjęcie, a potem Josh robił siostrze sesje z bałwanem, a ja siedziałam an ławce bo było mi już strasznie zimno, a ubrania miałam całe mokre. Drżałam z zimna.
- Hej kotku.- powiedział i pocałował mnie w policzek- Lena ty drżysz , chodź idziemy już do domu , bo będziesz jeszcze chora. Powiedź Izie że idziemy.
Powiedziałam siostrze i ruszyliśmy w stronę domu. Josh jedną ręką mnie przytulał żeby było mi cieplej , a drugą ręką ciągnął Izę na sankach. Po 15 minutach byliśmy pod domem. Iza zaniosła sanki do garażu a potem poszliśmy do domu. Gdy weszliśmy babcia czekała już na nas w przedpokoju.
- Matko kochana ! dzieci jak wy wyglądacie ! W tej chwili macie się iść przebrać i zejść na dół wypić ciepłą herbatę. Poszliśmy z Joshem do mojego pokoju a Iza do swojego. Jako pierwsza poszłam do łazienki i przebrałam się w ciepłe ciuchy a włosy spięłam w koka. Gdy wyszłam położyłam się na łóżku z laptopem a Josh poszedł się przebrać. Gdy weszłam na facebooka zauważyłam że moją siostra zdążyła już dodać zdjęcie z bałwanem i Joshem. Obok zdjęcie był opis- najlepszy dziś zimy spędzony z siostrą i jej chłopakiem, polubiłam to zdjęcie. Kiedy Josh wyszedł poszliśmy na dół gdzie czekała na nas gorąca herbata z babcinym sokiem mailowym. Usieliśmy z Joshem przy kominku przytuleni do siebie. Po 10 minutach ciocia zawołała nas na obiad. Po obiedzie zagraliśmy w scrabble w takich grupach :1) Ja , Josh, Iza, Max 2)Gosia mama, babcia, ciocia, 3) tata, wujek, wujek, Kamil. Zmieniliśmy trochę zasady, a mianowicie słowa mogły być i polskie i angielskie, ponieważ Josh nie umie polskiego. Graliśmy bardzo długo, na prowadzeniu byliśmy my ale doganiała nas męska grupa, na szczęście my wygraliśmy, przegrani z drugiego i trzeciego miejsca mieli robić wieczorem kolacje a my mieliśmy leniuchować.
Wieczorem gdy przegrańcy robili posiłek i leżeliśmy wygodnie w salonie i oglądaliśmy telewizor i jedliśmy ciasteczka.


Siedziałam dziś w domu bo jestem chora i wzięło mnie na pisanie. Bardzo mi się podoba ten rozdział i jestem z siebie dumna. Mam nadziej że wam też się podoba.

3 komentarze:

  1. U mnie już spadł :D Dziś rano wstaje patrze za okno .... a tam śniega :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No u mnie już też ♥ Tylko ja nie moge chodzić po operacji miesiąc xD

    OdpowiedzUsuń