niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 27

Następnego dnia wstaliśmy z Joshem już o 7 rano, ponieważ o 10 mieliśmy samolot do LA. Kiedy się ubrałam zjedliśmy śniadanie i pożegnaliśmy się z moją rodzinką. O równej 8 wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy na lotnisko. Podczas drogi omawialiśmy nasze plany na te dwa tygodnie, chcieliśmy jak najwięcej czasu spędzić razem. Kiedy dojechaliśmy na miejsce poszliśmy na odprawę która trwała dość długo. Gdy w końcu znaleźliśmy się w samolocie , wygodnie usadowiłam się na miejscu przy oknie. Podróż trwała baaardzo długo. Oglądaliśmy z Joshem filmy na laptopie albo czytaliśmy książki, po kilku godzinach byłam zmęczona więc położyłam głowę na ramieniu ukochanego i zamknęłam oczy.
- Kotku obudź się jesteśmy na miejscu- usłyszałam głos chłopaka
- Tak szybko?- zapytała jeszcze zaspanym głosem
- Szybko ?! kochanie przespałaś większość podróży. Chodź , idziemy.
Chwyciłam go za rękę i wyszliśmy z samolotu. Poszliśmy odebrać bagaże i wyszliśmy z budynku. Gdy tylko przekroczyliśmy drzwi lotniska oślepiły nas blaski fleszy. Przed budynkiem słało mnóstwo facetów z aparatami i robili nam zdjęcia. Nie miałam zielonego pojęcia skąd oni wiedzieli o której godzinie wylądujemy. Josh chwycił mnie mocniej za rękę i zaczęliśmy się przedzierać między ludźmi , którzy zadawali nam pytania typy: czy jesteśmy znowu razem, czy mu wybaczyłam, kiedy urodzę i takie tam. Po pięciu pięciu minutach udało nam się dostać do taksówki, chłopak otworzył mi drzwi do auta zapakował walizki do bagażnika a potem zajął miejsce obok mnie i chwycił za dłoń. Podał adres kierowcy i ruszyliśmy. Po niedługim czasie samochód zatrzymał przed domem mojego narzeczonego i wysiedliśmy. Zabraliśmy bagaże i ruszyliśmy do domu. Josh postawił walizki w przedpokoju a ja zaczęłam rozglądać się po mieszkaniu. Nic się tu nie zmieniło , wszystko leżało na swoim miejscu, szłam dalej aż doszłam do salonu na ścianach wisiały zdjęcia, na niektórych byliśmy razem a na innych byłam tylko ja. Nad kominkiem wisiało wielkie zdjęcie na którym całowaliśmy się, był to dzień kiedy Josh poprosił mnie o chodzenie , już wtedy paparazzi musieli zrobić na zdjęcie. Poszłam dalej do sypialni. Tutaj też przybyło kilka naszych zdjęć ale poza tym nic się nie zmieniło. Poszłam rozbić sobie kąpiel a Josh poszedł do ogrodu. Nalałam sobie kilka olejków które znalazłam w szafkach, zrobiła się wielka piana. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Chyba po niecałej godzinie postanowiłam wyjść ponieważ woda zrobiła się zimna. Wysuszyłam włosy , zrobiłam lekki makijaż i ubrałam to. W ameryce o tej porze roku jest dość ciepło więc nie powinno mi być zimno. Zeszłam na dół i zastałam Josha w kuchni. Robił obiad.
-Hej kochanie pomóc ci ?- zapytałam wchodząc do pomieszczenie.
- Nie trzeba- powiedział i uśmiechnął się do mnie.
Kiedy on przygotowywał potrawy , a był ich bardzo dużo , różne sałatki, kiełbasy i inne, ja czytała gazety które leżały na blacie.
- Lena mogłabyś mi podać koszyk ? Jest w spiżarce
- Jasne
Poszłam po koszyk i dałam go Joshowi. Nagle rozległ się dźwięk dzwona.
- Kotku możesz iść otworzyć ? - zapytał chłopak
- Już idę
Poszłam do przedpokoju i otworzyłam drzwi . Przed domem stała szóstka moich przyjaciół. Każdy wchodzić i mnie przytulał.
- Co wy tu robicie?- zapytałam zdziwiona
- Jak to co ? przyszliśmy was odwiedzić. Chyba że nie chcesz spędzać z nami czasu to możemy iść - powiedział Robert
- Oczywiście że nie , bardzo się za wami stęskniłam. Wchodźcie.
Poszliśmy do ogrodu bo właśnie tam był Josh. Wyciągał rzeczy z koszyka i ustawiał je na stole. Kiedy skończył razem chłopakami zaczęli rozpalać ognisko. Kiedy ogień się już palił mój chłopak nalał wszystkim wina a mi soku pomarańczowego i zaczęliśmy smażyć kiełbaski. To ognisko przypomniało mi dzieciństwo. Kiedy byłam mała organizowaliśmy z Maksem, Janiną i Kornelią takie spotkania a potem spaliśmy pod gołym niebem.
Po kilku godzinach zrobiło mi się zimno, Josh to zauważył i ubrał mi jego bluzę oraz mocno przytulił aby było mi cieplej.
Następnego dnia obudziłam się o 11. Obróciłam się w celu przytulenia się do Josha niestety nie było go koło mnie. Wstałam z łóżka , ubrałam szlafrok i zeszłam na dół poszukać chłopka. Sprawdziłam każdy pokój ale nigdzie go nie było. W końcu weszłam do kuchni , a na blacie leżał talerz z naleśnikami a obok karteczka
Kochanie !
Zadzwonili do mnie rano że musimy 
dograć jeszcze kilka scen.
Obiecuje że wrócę jak najszybciej. 
Kocham Cię <3
Zjadłam śniadanie i poszłam się ubrać. Dziś pogoda była brzydka więc ubrałam to. Następnie zadzwoniłam po taksówkę. Już po 10 minutach wychodziłam z domu. Najpierw pojechałam do cukierni kupić coś słodkiego a potem kierowałam się do Miley. Miałam nadzieje że będzie w domu , chciałam jej zrobić niespodziankę i nic jej nie mówiłam o moje wizycie. Zadzwoniłam na dzwonek i czekałam aż ktoś mi otworzy. Po chwili w drzwiach zobaczyłam Liama
- Hej młoda- powiedział i przytulił mnie
- Cześć jest Miley ?
- Tak, wchodź. A co to masz ?- powiedział pokazując pudełko które trzymałam w ręce
- A coś słodkiego.
Liam zaprowadził mnie do dobrze znanej mi salonu. Moja przyjaciółka siedziała na kanapie w wokół niej rozłożone było mnóstwo gazet.
- Cześć Miley.
- O Lena , hej. Co cię tu sprowadza
- A  tak po prostu przyszłam. Josh musiał coś załatwić więc przyszłam do was.
- Napijesz się czegoś ?- zapyta Liam
- Soku
- Okej
- Co robisz?- zapytałam siadając obok dziewczyny
- Przygotowuje twój ślub.
- I jak ci idzie?
- Bardzo dobrze, mam już załatwiony kościół, restauracje i suknie dla druhen.
- A moja suknie ?
- Jeszcze szukam.
- A jaki jest termin ślubu ?
- 12 lipca
- Odpowiada ci ta data ?
- Jasne.
Siedziałam u Miley i Liama kilka godzin. Omawialiśmy szczegóły śluby , ale tylko te które mogłam poznać, opowiadałam im o szkole, o tym jak się czuje i takie tam. O 14 poszłyśmy z Miley na zakupy, ponieważ chciałam kupić sobie jakąś sukienkę na ślub Korneli i Konrada no i oczywiście prezent. W jednym ze sklepów spotkałyśmy Taylor . Pomogła nam wybrać kreacje a potem poszłyśmy na kawę. Kiedy o 17 wróciłam do domu Josha dalej nie było. Napisałam do niego sms kiedy będzie i odpisał mi że powinnien być za pół godziny. Postanowiłam zrobić mu coś dobrego do jedzenia bo na pewno będzie głodny. 


Przepraszam że taki krótki ale nie mam czasu :(
Jutro mam sprawdzian z edb i histori a jeszcze w tym tygodniu mam próbne egzaminy.
Chciałam wam bardzo podziękować, musieliście mocno trzymać kciuki ponieważ wygrałyśmy :D
Udał mi się nawet rzut osobisty :D :D 

1 komentarz: