poniedziałek, 8 października 2012

Rozdział 16

Nie wiedziałam co mam robić. Byłam w ciąży! Jak miałam to powiedzieć rodzicom ?! Muszę zakończyć znajomość z Joshem, bo przeze mnie zakończy karierę. Cały weekend spędziłam z przyjaciółmi. Wspierali mnie , mówili że wszystko będzie dobrze, że mi pomogą. Ale ja wiedziałam że nic nie będzie dobrze. Cały czas byłam smutna i płakałam. Nie odbierałam telefonów ani do Josha ani od nikogo innego z ameryki. W niedzielę wieczorem wróciłam do domu.
- Mamo już jestem - powiedziała i nie czekając na odpowiedź poszłam do pokoju. Tam się rozpakowałam i wzięłam prysznic. Poszłam do łóżka , a tam znowu płakałam. Postanowiłam napisać sms do Josh.
~Josh to już nie ma sensu. Ja jestem tu a ty tam. Nie widzieliśmy się prawie dwa miesiące. Uważam że powinniśmy się rozstać. Na pewno za niedługo znajdziesz sobie dziewczynę która pokocha Cię tak mocna jak ja. Nie pisz do mnie ani nie dzwoń. Tak będzie najlepiej. Lena.
Strasznie płakałam , wiedziałam że robię dobrze , ale to strasznie bolało. Po chwile Josh zaczął do mnie dzwonić. Nie odbierałam. Wyłączyłam telefon. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Lena mogę wejść- usłyszałam mamę.
- Jasne
- Kochanie - usiadła koło mnie na łóżku- co się dzieje ? czemu płaczesz?
- Nic się nie stało. Po prosu mam gorszy dzień.
- Na pewno ?
- Tak , wszystko jest w porządku.
- No dobrze. Śpij już, jutro idziesz do szkoły. Dobranoc.- powiedziała i pocałowała mnie w czoło.
- Dobranoc mamo.
Gdy wyszła postanowiłam położyć się spać.
Jak zwykle wstałam o 6 rano. Było mi niedobrze. Pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Podeszłam do umywali, przemyłam twarz i zobaczyłam się w lustrze. Wyglądałam okropnie. Miałam popuchnięte oczy. Wzięłam szybki prysznic.
 Była połowa października i było coraz zimniej więc postanowiłam ubrać to. Włosy spięłam w kłosa, robiłam makijaż i poszłam zjeść śniadanie. Na nic nie miałam siły. Najchętniej przesiedziałabym cały dzień w łóżku, ale musiałam iść do szkoły.
W szkole jak zwykle nudy. Dostałam 6 z kartkówki z niemieckiego i 5 z matematyki. Cały dzień byłam smutna. Moi przyjaciele cały czas pytali co się stało , ale ja odpowiadałam że wszystko w porządku. Co chwile ktoś do mnie dzwonił jak nie Josh , to Miley albo Liam, czasami nawet Taylor i Kriesten, lecz ja cały czas odrzucałam połączenia. Musiałam się upewnić czy jestem w ciąży. Po szkole umówiłam się do ginekologa. Zadzwoniłam jeszcze do siostry.
- Cześć Lena co słychać.
- Ujdzie. Gosia mam do ciebie ciebie sprawę.
- Co się stało?
- Mogłabyś dziś wieczorem przyjechać z Kamilem do nas. Muszę wam coś powiedzieć.
- Jasne, przyjedziemy.
- Dzięki, do zobaczenia
- Trzymaj się.
Byłam umówiona do lekarza na 16 ale ja byłam już  pół godziny wcześniej. Czytałam różne ulotki na temat ciąży. O równej 16 poproszono mnie go gabinetu. Tak jak myślała. Za osiem miesięcy zostanę mamą. W domu czekali już na mnie rodzice z Gosią i Kamilem. Zrobiłam sobie herbaty i dołączyłam do nich do salonu. Tata wyłączył telewizor.
- Musze wam coś powiedzieć.
- Wiedziałam że coś się stało. Po prosu wiedziałam, nie płakałabyś bez powodu. - powiedziała mama
- Lena o co chodzi - zapytała mnie siostra.
-Więc.... moment. Mamo , tato obiecajcie że nie będziecie źli.
- Obiecujemy- powiedzieli.
- Ja nie chciałam , ja nie wiedział, nie pomyślałam wtedy o tym , to się po prosu stało.
- Lena co się stało- pytała mama
- Ja.... jestem w ciąży- powiedziałam i popłakałam się.
Nikt nic nie mówiła. Wszyscy się na mnie patrzyli ale nikt nic nie powiedzieli. Cisze przerwała mama
- Który miesiąc?
- Początek drugiego. Tato.. jesteś zły?
- Nie córciu. - podszedł i przytulił mnie.
- Wszystko będzie dobrze , możesz na nas liczyć- powiedziała siostra która też mnie przytuliłam
- Powiedziałaś Joshowi ?- zapytała mama
- Nie, i nie chcę mu mówić.
Myślałam że będzie gorzej, że będą krzyczeć i pytać jak ja to sobie wyobrażam , ciąża w takim wieku. A oni mnie wspierali.
Poszłam do swojego pokoju położyć się spać, ale najpierw zadzwoniłam do Maksa i powiedziałam mu że powiedziała rodzicom. Kuzyn namawiał mnie jeszcze żebym powiedziała Joshowi , powiedział że on powinien wiedzieć i że dziecko potrzebuje ojca. Ale ja nie chciałam mu mówić. Miałam 20 nieodebranych połączeń od Josha. Znowu dzwonił odrzuciłam połączenie i poszłam spać.
* Perspektywa Maksa 
- Maks ja nie wiem czy to jest dobry pomysł. Ona sama powinna o tym decydować.- powiedziała Janina
- Janina to jest dla jej dobra. Jak ona to sobie wyobraża ?! Pojedzie kiedyś z dzieckiem odwiedzić Miley i spotka Josha a on się zapyta kto jest ojcem i co ona mu powie ?! A jak dziecko się jej kiedyś zapyta gdzie jest tatuś to co ona odpowie dziecku?! Janina ja muszę to zrobić.
- Dobra Maks rób co chcesz ale mnie w to nie mieszkaj.
Wziąłem telefon i wybrałem numer do Josha. Lena mi go kiedyś dała i powiedziała że gdyby coś jej się stało to mam do niego zadzwonić. Po trzech sygnałach odebrał.
- Lena ?! - usłyszałem głos Josha.
- Nie, Maks, kuzyn Leny.
- Och przepraszam , nie odbiera ode mnie telefonów i nie odpisuje na smsy. C się z nią dzieje? Dlaczego ze mną zerwała?!
- Myślę że to ona powinna ci to powiedzieć.
- Ale jak ?! Ona nie obiera!
- Josh to nie jest rozmowa na telefon. Jeśli ci na niej zależy to przyjedź do polski i z nią pogadaj.
- Tak zrobię.
* Perspektywa Leny
Popatrzyłam na telefon i żadnych nieodebranych połączeń. Zdziwiłam się. Pewnie sobie odpuścił. Cieszyłam się , ale myślałam dużo dla niego znaczę i będzie próbował mnie odzyskać.
 Umyłam się, ubrałam i poszłam do szkoły.
Dzień jak co dzień. Lekcje szybko minęły, historia, geografia, polski, matematyka, niemiecki i upragniona długo przerwa. Kierowałam się do szafki kiedy usłyszała moja imię. Obróciłam się ale nie widziałam nikogo kto mógłby mnie wołać. Ruszyłam więc dalej.
- Lena!- teraz byłam pewna że ktoś mnie woła - Lena!
Odwróciłam się , a na przeciwko mnie stał ON!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz