niedziela, 7 października 2012

Rozdział 15

Masakra ! Pierwszy dzień szkoły. Obudziło mnie dzwonienie.
- Wstajemy kochanie !- krzyknął mój ukochany do telefonu.
- Josh ! odbiło ci ?! co ty robisz?- O 6 rano nie kontaktowałam, nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Misiu prosiłaś mnie wczoraj żebym Cię obudził , bo inaczej nie wstaniesz.
- Faktycznie, przepraszam , zapomniałam , ale wiesz że ja tak wcześnie nie kontaktuje ze światem.
- Tak wiem - zaśmiała się.- Wstawaj już z łóżka, bo znając życie jeszcze leżysz.
- Nie prawdaaa- skłamałam
- Jaaasne, kochanie , mnie nie oszukasz. Wstawaj.
- No dobrze , wstałam
- Grzeczna dziewczynka, a teraz idź się szykuj do szkoły.
- Już idę, a ty masz iść już spać.
- U mnie jest wczesna godzina , dopiero 21.
- Farciarz, idę się szykować. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
Poszłam szybko pod prysznic, uczesałam włosy, pomalowałam rzęsy i ubrałam się. Następnie spakowałam się i poszłam jeść śniadanie. O 7.10 byłam już na przystanku. W szkole byłam o 7.45. Poszłam do szafki schować na razie nie potrzebne książki. Dostałam jeszcze sms od Josha ~ Powodzenia w szkole. Mam nadzieje że nie dostaniesz 1 w pierwszy dzień szkoły. Kocham Cię.
- Co się tak uśmiechasz do telefonu ?- usłyszałam głos przyjaciółki.
- A nic. Jaką mamy pierwszą lekcje ?
- Historię, ale nie mam pojęcia w jakiej sali. Może ty wiesz?
- Oczywiście że nie wiem. 
- To co robimy?- usłyszałyśmy dzwonek na pierwszą lekcję. 
- Poszukamy sali.
Poszłyśmy szukać odpowiedniej klasy. Pukałyśmy do drzwi i sprawdzałyśmy czy to tu, nie mogłyśmy znaleźć    
sali. Po 10 minutach znalazłyśmy klasę.
- Dzień dobry. Przepraszamy za spóźnienie , ale nie mogłyśmy znaleźć sali. - tłumaczyłam nauczycielowi
- No oczywiście kto inny nie wiem gdzie ma lekcje oprócz Leny i Anety. 
- Przepraszamy , więcej się to nie powtórzy. - powiedziałam
- Lena, nie obiecuj , bo dobrze wiemy że w przyszłym tygodniu znowu się spóźnicie.
- A wpiszę nam pan spóźnienie?- nauczyciel wrogo się na mnie popatrzył- no w końcu spóźniłyśmy się tylko 10 minut, a nieobecność pisze się po 15 minutach spóźnienia.
- Siadajcie.
Usiadłyśmy w ostatniej ławce.
- Widziałaś jego minę gdy zapytałam się go czy wpisze nam spóźnienia ? - zapytałam Anety.
- Jasne, normalnie zabijała Cię wzrokiem.
- Czy panny spóźnialskie mogły  łaskawie nie rozmawiać?- zapytał nas nauczyciel?
- Przepraszamy- powiedziałyśmy równocześnie.
Nienawidziłam Historii, ani nauczyciela tego przedmiotu, on mnie zresztą też nie lubi. Wszystkie lekcje przeleciały nam bardzo szybko, wszystkie tematy to były lekcje organizacyjne. Po 14.30 skończyłam lekcje.Razem z Anetą poszłam do szafki ponieważ miałyśmy obok siebie. Rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się jeszcze.
- Cześć dziewczyny jestem Piotrek- przywitał się z nami chłopak który ciągle mnie obserwuje.
- Cześć jestem Lena- podałam mu rękę.
- Ja Aneta.
Dowiedziałam się że Piotrek przeprowadził się tu z powodów rodzinnych, a jego mama jest naczelną " Twojego stylu"
*Październik 
Jest już połowa października. Maks i Janina przeprowadzili się do Wrocławia. Strasznie mi ich brakuje. 
Z Joshem układa mi się bardzo dobrze, kochamy się. Codziennie rozmawiamy przez telefon, albo przez skype. Z resztą przyjaciół też często rozmawiam. Razem z Anetą zaprzyjaźniłyśmy się z Piotrkiem. Spędzamy razem przerwy i czasami spotykamy się na mieście.
Był dziś piątek. Tego dnia nie szłam do szkoły, ponieważ jechałam na cały weekend do Maks i Janiny. Wstałam dopiero o 13. Poszłam się umyć i przebrać, spakowałam się i zjadłam obiad. Napisałam rodzicom sms że już jadę.Pojechałam na dworzec i po kilku minutach przyjechał mój pociąg. O 16 byłam na miejscu. Zamówiłam taksówkę i pojechałam na podany mi adres przez Janinę. Wyjechałam windą na 10 piętro i zadzwoniłam na dzwonek.
- Lena! Fajnie że już jesteś.- Wpuściła mnie i ucałowała- Strasznie się stęskniłam. 
Weszłyśmy do salony gdzie czekali już na nas Kornelia i Maks. Zaniosłam torbę do pokoju Janiny , ponieważ tam miałam spać, i wróciłam do salonu. Zamówiliśmy pizze, i zaczęliśmy rozmawiać. Moi przyjaciele zaczęli się zachwycać Wrocławiem , jakie to piękne miasto. Potem opowiadali co tam na studiach , a Kornelia pochwaliła się nam że Konrad się jej oświadczył. Strasznie się ucieszyliśmy. Przyjaciółka poprosiła mnie na swojego świadka , a Janinę na druchne. Oczywiście obydwie się zgodziłyśmy.
- Dobra Lena , teraz ty opowiadaj co tam w szkole- powiedział Maks.
- No wszystko dobrze. Mam same 4,5 i 6. Mam już temat na polski. Pamiętacie tego chłopaka co wam opowiadałam że ciągle się na mnie patrzy ? Zaprzyjaźniłyśmy się z nim z Anetą, ale mi się zdaje i on czuje do mnie coś więcej niż przyjaźń....
- A ty ? co czujesz? - zapytała Janina.
- Nic, znaczy się bardzo go lubię ale jest dla mnie tylko przyjacielem. Nic więcej.
- Lena uważam że powinnaś mu to powiedzieć, zanim coś się stanie. - Powiedziała Kornelia.
- Masz racje. Powiem mu w poniedziałek że jest dla mnie tylko przyjacielem i że mam chłopaka którego kocham.
- Bardzo dobrze- powiedział Maks.
- Słuchajcie , jest jeszcze coś co chciałam wam powiedzieć...
- Słuchamy.
- Jezu, nie wiem jak to powiedzieć.
- Zacznij od początku.
No dobra słuchajcie. Gdy byłam u Miley, to noc przed wyjazdem spędziłam z Joshem, no i wiecie my zrobiliśmy "to".- zaczęłam płakać.
- Lena , ale on nie zrobił Ci krzywdy ? - zapytała Janina.
- Co?! Nie! oczywiście że nie!
- To o co chodzi ? - spytał Maks.
- Bo my się nie zabezpieczyliśmy się.
- Boże , Lena czy ty.. - powiedziała Kornelia
- Nie wiem , nie wiem. Ale w zeszłym miesiącu , ani w tym nie dostałam okresu, a już dawno powinnam dostać- zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Wszyscy mnie przytulili.
- Wszystko będzie dobrze Lena, jesteśmy z Tobą i nie zostawimy cię samej.- Powiedział Maks.
- Dziękuje.
- Lena powinnaś zrobić test ciążowy.- powiedziała Kornelia
- Wiem , ale ja się boje.
- Będziemy przy Tobie. Pójdę do Apteki.- powiedziała Kornelia.
Przyjaciółka wróciła po 20 minutach. Kornelia kupiła trzy testy ciążowe, dała mi je i poszłam do łazienki.
Zrobiłam jeden , drugi i trzeci i na każdym był ten sam wynik. Wyszłam z łazienki.
- I co?- zapytali wszyscy
- Ja.. ja jestem w ciąży. - popłakałam się.
- Lena, będzie dobrze. Będziemy przy tobie.Słyszysz?- powiedziała Janina
- Dziękuje, tak strasznie się cieszę że was mam.
Usiedliśmy na kanapie.
- Co ja teraz zrobię ?! Ja jeszcze chodzę do szkoły.
- Spokojnie. Maturę piszesz w maju a dziecko powinnaś urodzić w kwietniu bo wtedy będzie 9 miesięcy. Ty będziesz się uczyć do matury a my i twoja rodzina będziemy się opiekować dzieckiem- powiedziała Kornelia.
- Lena a co z Joshem? Kiedy mu powiesz? - zapytał Maks.
- Nie mogę, nie mogę mu powiedzieć. To mu zrujnuje karierę. Znam go , gdyby się dowiedział że jestem w ciąży, rzuciłby aktorstwo i przeprowadziłby sie do polski. Ale ja na to nie pozwolę.
- To co zrobisz?
- Zerwę z nim kontakt. Dla jego dobra. - mówiąc to strasznie płakałam.




Nie wiem czy dodam jutro nowy rozdział, bo nie wiem czy będę miała czas. Mam nadzieje że się podoba :*

1 komentarz: