Dwa tygodnie później.
Przez te dwa tygodnie bawiłam się naprawdę świetnie. Chodziłyśmy z Miley na zakupy, poznałam jeszcze kilku jej znajomych. Zwiedzałyśmy Amerykę. Poznałam jej rodziców i rodzeństwo.
Przyjaciele moje przyjaciółki bardzo mnie polubili, traktują mnie jakby mnie znali od lat. Niestety nasze grono się zmniejszyło, ponieważ Josh i Vanessa zerwali.
Raz w tygodniu wszyscy razem się spotykamy , i opowiadamy różne ciekawe historie.
Dziś Miley zorganizowała przyjęcie. Do imprezy została tylko godzina więc, poszłam się wykąpać. Zrobiłam sobie lekki makijaż , włosy rozpuściłam. Chyba przez 15 minut stałam przed szafą i zastanawiałam się co ubrać. W końcu zdecydowałam się na to. Gdy zeszłam na dół moje przyjaciółki już na mnie czekały. Wszystkie wyglądały pięknie. Miley , Kristien , oraz Taylor.
- Hej , ślicznie wyglądasz. - powiedziała Miley.
- Dziękuje , wy też.
Poszłyśmy do chłopaków, pomoc im z ostatnimi przygotowaniami. Po chwili zaczęli przychodzić pierwsi goście. Impreza była świetna. Tańczyłam z Liamem, Taylorem , Joshem i jeszcze innymi chłopakami ale ich nie znałam. Około godziny 23 zadzwonił m telefon. Zobaczyłam kto to i okazało się że to Max.
- Hej Max.
- Hej Lena. - powiedział do mnie kuzyn , jakimś dziwnie smutnym głosem.
- Max.... co się stało ?
- Lena ...... bo babcia miała zawał, jest w szpitalu.
- CO ?! - powiedziałam ze łzami w oczach.- Wracam jutro pierwszym samolotem do polski.
- Lena , nie po to ci to mówiłem żebyś wracała ! Sory muszę kończyć coś się dzieje u babci w sali. Masz siedzieć na dupie u Miley i nie wracać. - Powiedział już trochę zły.- Jutro do ciebie zadzwonię.
Po skończonej rozmowie pobiegłam do siebie do pokoju i łzy same zaczęły lecieć. Zaczęłam przeklinać i gadać sama do siebie po polsku. Nagle ktoś wszedł do pokoju.
- Lena tu jesteś , wszędzie Cię szukamy. - Usłyszałam głos Josha. Szybko starłam łzy żeby ich nie zauważył. Lecz mi się nie udało.
- Jezu , Lena co się stało? Czemu płaczesz? - usiadł koło mnie na łóżku i mocno mnie przytulił. Opowiedziałam mu o telefonie kuzyna, i o tym że chyba jutro polecę do polski. Josh powiedział żebym posłuchała Maksa i żebym została, że na pewno wszystko będzie dobrze.
Poszłam do łazienki i doprowadziłam się do porządku. Josh czekał na mnie w pokoju. Gdy wyszłam poszliśmy razem na dół. Josh cały czas przy mnie był. Gdy widział że się smucę od razu robił coś żebym się uśmiechneła. Do końca imprezy tańczyłam tylko z nim. O 4 impreza się skończyła i goście poszli. Na początku pożegnałam się z dziewczynami a potem z chłopakami. Na końcu z Joshem. Mocno go przytuliłam i powiedziałam mu do ucha.
- Dziękuje.
- Nie ma za co - i pocałował mnie w policzek.
Nie wiem czy dodam następnego posta. Ponieważ chyba nikt nie czyta tego opowiadania.
A ten kto czyta może się spodziewać nowego posta jeśli będą 3 komtentarze. Wiem taki mały szantaż ale co mogę zdobić :D :*
Bardzo mi się podoba to opowiadanie i oby nowa notka była szybko. pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń