niedziela, 18 listopada 2012

Epilog

Pewnie ciekawi jesteście co u mnie słychać. Więc nie tak dawno skończyłam moje wymarzone prawnicze studia. Z Joshem jesteśmy szczęśliwym małżeństwem od pięciu lat. Oczywiście jak w każdym małżeństwie są wzloty i upadki ale najważniejsze jest to że bardzo , ale to bardzo się kochamy. W między czasie urodziły nam się bliźniaczki , chłopiec i dziewczyna - Alex i Bella. 
Mój kochany kuzyn Maks ma wspaniałą żonę Janinę a niedawno urodziło im się ich pierwsze dziecko - Piotruś. Kornelia z Konradem także doczekali się dzieci , dwójki pięknych chłopców - Artur i Paweł. Iza moja młodsza siostra na razie jeszcze się uczy. W każde wakacje do nas przyjeżdża. Moja druga siostra jest bardzo szczęśliwa za Kamilem i córeczką Amelką. 
A teraz trochę o moich znajomych z Ameryki. Kristien i Rob spodziewają się dziecka- dziewczynki. Taylor z Taylorem na razie nie mają dzieci ale są szczęśliwym małżeństwem tak jak reszta naszych znajomych. Liam i Miley mają córeczkę którą nazwali imieniem po cioci chrzestnej - Lena. 
Wszystkie moja marzenia już się spełniły , mam wspaniałych przyjaciół , kochającego męża i cudowne dzieci o niczym innym już nie mogę marzyć. 



Mam nadzieje że podobało wam się moje opowiadanie. Przepraszam że tak nagle je zakończyłam ale już nie miałam pomysłu na przygody Leny i Josha. Ostatnio wzięłam się za nowe opowiadanie ale jakoś szczególnie mi się nie podobało i dziś wpadł mi do głowy nowy pomysł. Jeśli będę miała czas to jeszcze dziś wezmę się za pisanie, ale nie wiem kiedy zacznę dodawać rozdziały.

Rozdział 30 - OSTATNI !!!

- Gratuluje mają państwo śliczną córeczkę- powiedział do nas lekarz i dał mi ją do rąk.
Była taka malutka, bezbronna, moja , nasz. Cały Josh , te oczka i nosek. Była taka śliczna. Moja mała Taylor.
- Jest taka śliczna.- powiedziałam
- Jak jej mama- powiedział Josh i pocałował mnie w usta.
Nie mogłam uwierzyć że ta niewinna dziewczyna jest moją córeczką.
Po chwili do sali weszli moi rodzice, Iza, Maks, Janina, Kornelia i Konrad. Wszyscy gratulowali nas córeczki. Każdy chciał ją chociaż na chwilkę potrzymać.
- Przepraszam was, ale Lena powinna odpoczywać , więc może zostawmy ją.- powiedział Josh, wszyscy mu przytaknęli w wyszli z sali. Mój ukochany podszedł do mnie i jeszcze rac mnie pocałował. Usiadł na krześle obok łóżka i chwycił mnie za rękę. Po chwili do sali przyszła pielęgniarka i powiedziała że musi już zabrać moje maleństwo.
- Josh kochanie, idź do domu. Zjedź coś , połóż się spać.
- Nie jestem głodny, zostanę z tobą.
- Dobra to chociaż się połóż koło mnie- powiedziałam i zrobiłam mu trochę miejsca na moim łóżku.
- Kocham Cię - wyszeptał mi do ucha
- Ja ciebie też.- powiedział i wtuliłam się w jego tors. Zamknęłam oczy i powoli zasnęłam.
Kiedy obudziłam się po kilku godzinach, Josh nadal spał a koło mojego łóżka stał lekarz,
- Jak się pani czuje ? - zapytał
- Dobrze , ale jestem troszkę zmęczona. Kiedy będę mogła zobaczyć córkę?
- Za chwilę pielęgniarka powinna ją do pani przyprowadzić.
- A kiedy będę mogła wyjść do domu?
- Zrobimy pani i dziecku jeszcze kilka badań i jeśli będą pozytywne to dziś będzie mogła pani wyjść z dzieckiem.
Pielęgniarka przyniosła mi moją małą kruszynkę i powiedziała że mogę ją nakarmić. Kiedy ją karmiła patrzyła się na mnie tymi malutkimi oczkami. Była tak śliczna. Josh zaczął się kręcić się na łóżku i w końcu spadł. Parsknęłam głośnym śmiechem. Taylor się wystraszyła ale nie płakała.
- Co się stało ?- spytał zdziwiony chłopak
- Spadłeś z łóżka.
- Czuje- wstał i trzymał się za bolące plecy.
- Kochanie, mógłbyś pojechać do domu , przywieść mi i małej ubrania i jeszcze nosidełko ?
- Wychodzicie dziś ?
- Tak , zrobią nam jeszcze kilka badań i możemy wyjść.
* perspektywa Josh.
- Niedługo wrócę- pocałowałem ją czule w usta i nasze maleństwo w czoło. Wyszedłem ze szpitala i pojechałem do domu. Przygotowałem kilka zestawów ubrań dla Leny bo nie wiedziałem co będzie chciała ubrać. Znalazłem ubranka dla małej i nosidełko. Wziąłem jeszcze szybki prysznic i przeprałem się.
Z tego wszystkiego zapomniałem zadzwonić do rodziców i Miley. Zadzwoniłem do mamy. Bardzo się cieszyła i prosiła żebym wysłał jej jakieś zdjęcie. Następnie wybrałem numer do Miley
- Josh idioto wiesz która jest godzina.- zapytała zła przyjaciółka
- Wiem, ale mam ci coś ważnego do powiedzenia.
- Co jest takie ważne.
- Urodziła mi się córeczka !!!
- Co ?!!!!
- Lena kilka godzin temu rodziła mi piękną córkę!!
- Czemu wcześniej nie zadzwoniłeś ?
- Zapomniałem. Dobra muszę kończyć bo muszę jechać po dziewczyny do szpitala
- Pozdrów je ode mnie i ucałuj.
Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę szpitala. Po niecałych 20 minutach byłem do miejscu. Ruszyłem do sali w której czekały na mnie dwie najważniejsze kobiety w moim życiu. Dałem Lenie ubrania i wziąłem małą na ręce. Była tak śliczna.
* Perspektywa Leny
Miałam najlepsze życie , niczego mi już nie brakowało. Miałam cudowną córeczkę i wspaniałego narzeczonego. Maturę zdałam śpiewająco. Niczego już nie potrzebuje no może jeszcze iść na studia ale to dopiero za rok.
Spakowałam jeszcze kilka rzeczy do torby i byłam gotowa. Poprosiłam tatę żeby zniósł mi na dół walizki i poszłam po małą. Zeszłyśmy do kuchni a tam czekała już na mnie mama.
- Kochanie jesteś pewna ?- zapytała
- Tak mamo.
- Nie wolisz polecieć z nami ? to jeszcze tylko 4 dni. Dasz sobie sama z Taylor ?
- Mamo dla mnie cztery dni to jak cztery tygodnie a z malutką dam sobie redę. Nie musisz się o nic martwić.
- No dobrze , ale jak będziesz na miejscu to proszę cie zadzwoń.
- Dobrze.
Wyszliśmy przed dom gdzie czekał już na mnie Maks. Tata zapakował moje bagaże do bagażnika a kuzyn pomógł mi z Taylor.
- A mamo!
- Tak córciu? Przywieziecie mi resztę moich rzeczy ?
- Oczywiście. Pa córciu.
- Pa mamo.
Wsiadłam do samochodu i odjechaliśmy. Pojechaliśmy w stronę lotniska. Odprawa trwała dość długo bo aż półtorej godziny. Kiedy weszliśmy do samolotu, nakarmiła małą i położyłam ją spać bo była zmęczona. Gdy mała zasnęła to ja też położyłam się na chwilkę spać. Obudził nas głos Proszę zapiąć pasy, lądujemy. Wysiadłyśmy z samolotu i poszłyśmy po bagaże. Kiedy wzięłam walizki znalazło się koło mnie mnóstwo facetów z aparatami i robili na zdjęcia. Taylor się przestraszyła i zaczęła strasznie płakać. Nie mogłam jej uspokoić, a najgorsze było to nie nigdzie nie widziałam Josha. Nagle ktoś do mnie podszedł i namiętnie pocałował. Od razu wiedziałam że to ON. Wziął na ręce naszą córeczkę a ona od razu się uspokoiła. Chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę auta. Kiedy siedzieliśmy już w samochodzie, Josh znowu mnie pocałował.
- Strasznie się za wami stęskniłem.
- My za tobą też. - powiedziałam i ruszyliśmy do domu. Były straszne korki więc jazda do domu była długa. W pewnym momencie nie poznawałam okolicy coś mi nie pasowało. Byłam ciekawa gdzie jesteśmy. W końcu zaparkowaliśmy pod jakimś domem.
- Kochanie gdzie my jesteśmy ? - zapytałam
- W domu.
- Ale chyba nie naszym.
- Postanowiłem kupić nam nowy dom. Tamten był za mały.
- Oczywiście był taki mały że nie pomieściłby trzech osób.
- Oj tam, po prosu gdy go zobaczyłem pomyślałem że ci się spodoba więc kupiłem. Nie podoba ci się ?- zapytał i pocałował mnie w policzek.
- Jest śliczny. Chodźmy już do środka.
Moje kochanie wzięło na ręce Taylor i weszliśmy do domu. Były ślicznie. Zawsze tak sobie wyobrażałam mój dom. Poszliśmy na górę i weszliśmy do pokoju małej.
- Och, jak ślicznie. Sam urządzałeś ?
- Miley mi trochę pomogła.
- No tak mogłam się domyślić. A gdzie jest nasza sypialnia ?
- Obok , chodź.- położył śpiącą Taylor do łóżeczka i pociągnął mnie za rękę do naszej sypialni.
- Boże Josh!
- Podoba ci się
- Jest ślicznie.
Kiedy Josh musiał uczyć się roli do filmu ja postanowiłam ugotować coś na obiad. Byłam pewna że Josh przez cały czas jadał  w jakiś knajpkach albo zamawiał pizze. Moje umiejętności kucharskie nie były nie wiadomo jakie ale moja mama nauczyła mnie ugotować kilka potraw. Zdecydowałam się na zrobienie pierogów. Kiedy mój narzeczony był u mnie w święta bardzo mu smakowały pierogi moje babci. Powiem szczersze że wyszły mi dość dobre ale nie tak dobre jak babci. Po obiedzie zabraliśmy malutką i poszliśmy na spacer. Okazało się że niedaleko naszego domu jest plaże, na którą się wybraliśmy. Była już późna godzina więc nie było takiego tłoku jak za dnia. Było kilka dzieci które grały w piłkę , kilka zakochanych par i nastolatkowie pijący piwa i palący papierosy, och nie wiem jak można w tak młodym wieku pić i palić! te dzieciaki tylko marnują sobie życie. Kiedyś mój nauczyciel powiedział mi że jeden papieros to 8 minut mniej życia. Chodziliśmy po plaży trzymając się za ręce i mocząc nogi w wodzie. Rozmawialiśmy z Joshem na temat naszej przyszłości , jakie mamy plany. Kiedy zaczęło się ściemniać i Taylor zaczęła się robić głodna postanowiliśmy wrócić do domu.

- Lena wstawaaaj ! LENA ! - usłyszałam kobiecy głos. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobie dwie głowy. Miley trzymającą na rękach małą.
- Miley co ty tu robisz ?! Która godzina ? Gdzie Josh ?
- Więc jestem tu bo muszę się tobą zająć, jest 6.00 a Josh pojechał z chłopakami na lotnisko po twoją rodzinę.
- Co ?! szósta rano ?! Miley czyś ty oszalała ?
- Kochanienka czy ty myślisz że gdybyś wstała o 8 rano to wyrobiłabyś się na 13 ? Bo ja wątpię. A teraz idź się myć i ubierać.
- Dobrze.
Niechętnie wstałam z łóżka i powlokłam się do łazienki. Wzięłam zimny prysznic żeby się pobudzić, uczesałam włosy w kucyka i zeszłam na dół. W salonie siedzieli już : mama, Iza , Gosia, Janina, Kornelia, babcia  kilka cioć, Taylor i Kristien. Babci trzymała moją córeczkę na rękach i bawiła się z nią. Usiadłam obok dziewczyn a Miley podsunęła mi pod nos kanapki.
- Masz wcinaj - powiedziała - Pani babciu , mam do pani wielką proźbę czy mogłaby się pani zająć dziś małą Taylor ? - zwróciła się do moje babci.
- Oczywiście, nareszcie będę mogła spędzić trochę czasu z prawnusią.
- Super, więc wszystko załatwione.
- A gdzie Josh ?- zapytałam
- Co ty się nim tak przejmujesz co ? zobaczysz go w swoim czasie.
Usłyszałam jak pod domem parkuję jakiś samochód , moja przyjaciółka tez musiała to usłyszeć bo wstała i wyszła z domu. Po kilku minutach wróciła a za nią chyba z 20 osób mężczyźni i kobiety. Miley podeszła do mnie i zapytała
- Najedzona ? mam nadzieje że tak bo przez następne kilka godzin raczej nic nie zjesz. A teraz wstawał- spełniłam jej proźbę a ona zawiązała mi oczy chustka.
- Eeee Miley nie że coś ale o co chodzi z tą chustką.
- Widzisz coś ?
- Nie
- No i o to chodzi, nie zadawaj już pytań tylko chodź.
Przyjaciółka zaprowadziła mnie do jakiegoś pokoju a za nami poszła cała reszta, tylko babcia została w salonie z moim maleństwem. Już po chwili znalazł się koło mnie jakiś mężczyzna. Zaprowadził mnie do łazienki i rozwalił mojego kucyka. Umył mi włosy a potem zaprowadził do pokoju i posadził na krześle. Wysuszył mi włosy a potem zabrał się za układanie ich. Po jakiejś godzinie poszedł sobie , ale już po chwili poczułam kobiece dłonie na mojej twarzy.
- Teraz ściągnę ci chustkę  ale masz cały czas mieć zamknięte oczy. - powiedziała.
- Okej.
Ściągnęła materiał z moje twarzy i po chwili poczułam że nakłada mi puder na twarz, róż na policzki, maluje rzęsy i inne tego typu rzeczy. Kiedy kobieta skończyła swoją prace założyła mi delikatnie chustkę tak żeby makijaż się nie rozmazał, a potem wyszła. Przez kilka minut siedziałam sama w pokoju. Usłyszałam otwarcie drzwi i kroki.
- Miley? - zapytałam nie pewnie
- Tak, chodź teraz czas żeby się przebrać.
- Mogę się już zobaczyć ?
- Oczywiście - już się cieszyłam - że nie. Wstawaj muszę ci pomóc się przebrać.
Miley pomogła mi się rozebrać i założyć suknie. Wiedziałam tylko że jest długa. Bardzo się ucieszyłam bo nie  podobają mi się krótkie suknie. Kiedy byłam ubrana, uczesana i miałam gotowy makijaż, przyjaciółka wyprowadziła mnie z domu i wsadziła do samochodu. Po kilkunastu minutach auto się zatrzymało. Miley pomogła mi wysiąść i zaprowadziła mnie do jakiegoś pomieszczenia.
- Dobra więc masz chyba jakieś piętnaście minut. Możesz już się zobaczyć. Za niedługo powinien przyjść tu twój tata i dziewczyny , a my widzimy się przy ołtarzu. - powiedziała Miley i wyszła.
Nareszcie ściągnęłam chustkę z oczu i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Pokój był bardzo mały znajdowała się tu niewielka kanapa , stolik z wodą, drzwi które chyba prowadziły do łazienki i wielkie lustro na całą ścianę. Zobaczyłam w nim zupełnie inną osobę, nie byłam do siebie podobna. Wyglądałam inaczej ten makijaż i ta fryzura całkowicie mnie odmieniła. Spojrzałam na moją suknie ślubną. Była idealna, zawsze o takiej marzyłam.
- Lena - usłyszałam głos ojca.- wyglądasz przepięknie.
- Dziękuje.
Do pokoju wbiegła Kristien za nią Taylor i Gosia. Podeszły do mnie i zapytały:
- Gotowa ? - nerwowo pokiwałam głową.
- Okej, więc my wychodzimy kiedy ja wyjdę liczysz do dziesięciu i idziesz jasne ? - zapytała mnie siostra.
- Jasne- strasznie się denerwowała, serce waliło mi jak oszalałe ale jednocześnie nie mogłam się doczekać kiedy go zobaczę, kiedy stanę obok niego , kiedy powiemy sobie magiczne " tak ". Dziewczyny zaczęły po kolei wychodzić z pomieszczenia. Tata podszedł do mnie a ja chwyciłam go pod rękę. Gosia wyszła. Jeden, dwa , trzy, cztery , pięć, sześć , siedem , osiem, dziewięć,
- Trzymaj mnie mocne żebym nie upadła- powiedziałam do taty a on mocniej mnie chwycił. Dziesięć. Wyszliśmy. Dostałam szoku. Nie byliśmy w kościele. Tylko na plaży. Och.... myślałam że nie będzie pamiętać. Leciała muzyka a ja razem z tatą dzielnie kroczyłam, skręciliśmy w lewo i ujrzałam ołtarz. Po lewej i prawej stronie rozstawione były krzesła owinięte białym materiałem a  pomiędzy krzesłami była ścieżka prowadząca do ołtarzu posypana płatkami czerwonych róż. Przy ołtarzu po lewej stronie stała Miley a za nią reszta dziewczyn a po prawej stronie stał Josh i mój kuzyn ( świadek mojego ukochanego) a w tle był ocean. Tata podprowadził mnie pod sam ołtarz i podał moją dłoń Joshowi. Stanęłam na przeciwko ukochanego. Przez całą ceremonie patrzyliśmy sobie w oczy. W końcu powiedzieliśmy sobie te magiczne słowa.
- Tak
- Tak
Ksiądz powiedział że pan młody może mnie pocałować. Cały czas czekałam na ten moment. Josh wpił się w moja usta z taką czułością jak nigdy. Nogi ugięły się pode mną, gdyby nie to że Josh mnie podtrzymywał to pewnie bym upadła.
- Kocham Cię.- wyszeptałam mu do ucha.
- Ja Ciebie też. Już na zawsze razem.

wtorek, 13 listopada 2012

Rozdział 29

Wstaliśmy z Joshem już o 7.00 bo musieliśmy się przygotować na ślub. O 8 miała przyjechać do mnie Janina, miała mnie pomalować.
- Dzień dobry kochanie, jak się spało ?- zapytał mnie Josh
- Bardzo dobrze, bo z tobą - przytuliłam się do niego i złączyliśmy nasze usta w pocałunek , ale oczywiście coś nam musiało przeszkodzić.
- Nie przeszkadzam? - zapytała Iza, nie czekając na odpowiedź wcisnęła się pomiędzy mnie i Josha w łóżku.
- Co będziemy dziś robić ?- spytała
- My?!
- No my,
- Ja i Josh idziemy dziś na ślub Korneli , a co ty będziesz robić , to nie mam zielonego pojęcia.
- A no tak zapomniałam że was dziś nie ma, to ja zadzwonię do Zosi może się ze mną spotka.
- No idź- powiedziałam i siostra wyszła z pokoju- Już z nią nie wytrzymuje ciągle nam przeszkadza.
- Oj kochanie nie przesadzaj, lepiej idź się ubrać bo zaraz przyjdzie Janina.
Szybko wstałam i poszłam poszukać ubrać w szafie. Nic nie mogłam znaleźć.
- Nie wiem co ubrać.
- Dla mnie możesz być tylko w tym.
- Jasne, będę paradować w piżamie.
- Wyglądasz seksownie- po chwili przytulił mnie od tyłu i pocałował w szyję.
- O ! to ubiorę - wzięłam ciuchy i pobiegłam do łazienki.
Kiedy ubrana zeszłam do kuchni, Josh robił śniadanie. Usiadłam przy barku i po chwili dostałam jajecznicę. Zadzwonił dzwonek
- Kochanie otworzysz?- zapytała Josha
- Dla ciebie wszystko - wstał i dostałam jeszcze buziaka w głowę. Po chwili przyszedł z Janiną.
- Hej kochana zjesz coś ? - zapytałam przyjaciółkę.
- Nie dzięki , jadłam w domu. To co możemy zaczynać?
- Jasne, chodźmy do mnie , Josh idziesz z nami?
- Tak
Gdy Janina robiła mi makijaż Josh rozglądał się po moim pokoju. Przeszukał chyba wszystkie szafki. O 9 skończyłyśmy Janina pojechała się szykować.
Zaczęłam wybierać dodatki do mojej kreacji a Josh poszedł się ubrać. Kiedy wyszedł to ja poszłam ubrać sukienkę. Nie dałam rady zapiąć zamka
- Josh zapniesz mi sukienkę- po chwili w łazience był mój ukochany. Zapiął zamek sukienki i przyglądał mi się.
- Co się tak patrzysz ?- zapytałam
- Nic po prosu wyglądasz ślicznie
- Dziękuje, ty też niczego sobie.
Josh chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z domu. Po około trzydziestu minutach byliśmy pod kościołem. Poszliśmy z Joshem na zakrystię , ponieważ musiałam podpisać jakieś dokumenty, bo miałam być świadkiem. Następnie poszliśmy do kościoła. Josh usiadł w pierwszym rzędzie a ja stanęłam  przy ołtarzu obok Konrada i jego świadka. Po chwili zaczęła lecieć muzyka i wyszła Janina w takiej sukience, a potem Kornelia ze sowim tatą.
Ceremonia była piękna, cały czas płakałam. Kiedy msza się skończyła pojechaliśmy na wesele. Wszyscy bawili się znakomicie, było mnóstwo pysznych potraw i świetna muzyka. Zabawa trwała w najlepsze i w końcu wybiła północ.Najpierw panna młoda rzuciła welonem. Ja złapałam !!! Byłam taka szczęśliwa , miałam nadzieje że Josh złapię krawat. Kiedy Konrad rzucił , krawat leciał w stronę jakiegoś chłopaka, już miał go złapać kiedy mój ukochany go popchnął. Chłopak się przewrócił a mój narzeczony złapał krawat. Nagle...
- Josh !!!- krzyknęłam przerażona
- Kochanie złapałem - krzyczał uradowany.
- Josh do cholery !!
- Lena co się stało ?
- To już !
- CO już ?
- Josh ja rodzę - złapał mnie ostry skurcz - aaaaaaaaaaaa- chłopak w błyskawicznym tępię znalazł się koło mnie.
- Jedziemy do szpitala ! - chwycił mnie za rękę i prowadzi do wyjścia. Wsiedliśmy szybko do auta i ruszyliśmy do szpitala. Skurcze było coraz częstsze i bardziej bolały
-Aaaaaaa
- Kochanie, oddychaj , zaraz będziemy.
- Oddycham !!
Po chwili byliśmy na miejscu. Josh pomógł mi wysiąść z auta. Zaraz koło nas znaleźli się lekarze.
- Josh nie zostawiaj mnie !
- Jestem przy tobie , nie zostawię cię!
Lekarze zaprowadzili mnie do porodówki i podłączyli do jakiś kabli.
* kilka godzin później.
- Aaaaaaa, już nie mogę.
- Jeszcze trochę- mówił lekarz.
- Aaaaaaaaa- Josh cały czas był przy mnie i trzymał mnie za rękę.
- Już!
- Kochanie byłaś bardzo dzielna, jestem z ciebie dumny.
- Kocham cię
- Ja ciebie też
- Gratuluję , mają państwo .................



Mam nadzieje że się podoba. Zbliżamy się wielkimi krokami do finału. Zaczęłam dziś pisać nowe opowiadanie, mam nadziej że komuś się spodoba.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Rozdział 28

Całe ferie spędziłam w Ameryce z przyjaciółmi. Było wspaniale, chodziliśmy na zakupy, kupowaliśmy zabawki i ciuszki dla naszego dzidziusia. Organizowaliśmy sobie ogniska i inne tego typu spotkania. Pomagałam odrobinę Miley z organizacją ślubu, ale prawie nic nie mogłam robić tylko jakieś drobne rzeczy typu wybieranie zaproszeń ślubnych. Kiedy zobaczyłam listę gości normalnie mnie zatkało, zaproszona jest : cała mona rodzina ta bliższa i dalsza, cała rodzina Josha, wszyscy nasi przyjaciele i wszystkie gwiazdy które Josh zna osobiście, zastanawiałam się tylko czy pomieścimy się w kościele.
Po raz pierwszy spotkałam rodziców i brata Josha. Zaprosili nas na rodzinny obiad. Są bardzo mili i bardzo ich polubiłam i zdaje mi się że oni mnie też lubią. W ostatnim tygodniu ferii w sobotę musiałam wracać do Polski. Z Joshem miałam zobaczyć się dopiero w środku kwietnia, ponieważ ma mi towarzyszyć na ślubie Korneli i Konrada oraz na ten miesiąc mam termin porodu i Josh obiecał być ze mną w tym momencie. Załatwił sobie z reżyserem filmu że w kwietniu nie będzie mógł grać , bo będzie poza krajem.
Gdy wróciłam do Polski czas nie ubłaganie szybko leciał. W szkole ciągle robili nam powtórki i dawali do napisania próbne matury. Miałam zamiar napisać rozszerzenie z niemieckiego , matematyki i chemi bo chciałam iść na germanistykę ale teraz zastanawiam się na prawem.
Niestety w tym roku nie dam rady iść na studia , ponieważ będę zajmować się dzieckiem , a dopiero za rok zacznę naukę.
* Kwiecień , dzień przed ślubem Korneli.
Dzisiaj miałam jechać z Maksem po Josha na lotnisko. Gotowa siedziałam w salonie i czekałam na kuzyna. Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka.
- Mamo ! Jadę z Maksem po Josha na lotnisko - krzyknęłam stojąc w drzwiach.
- Dobrze .
Gdy otwierałam drzwi od samochodu z domu wybiegła Iza zakładając drugiego buta.
- Lena , stój ! - krzyknęła
- Co się stało ?
- Mogę jechać z wami ?
- Jasne , wspakuj.
Ja siedziałam z przodu a siostra z tyłu. Droga na lotnisko trwała półtorej godziny. Izka cały czas nawijała o tym jak bardzo się stęskniła za moim chłopakiem i co będą robić. Siostra przez te cztery miesiące szkoliła swój angielski , żeby mogła się dogadać z moim narzeczonym. Kiedy dotarliśmy na miejsce weszliśmy do budynku i rozglądaliśmy się za Joshem. Było straszny tłum i nigdzie nie mogłam go zobaczyć. Nagle Izka krzyknęła
- Lena! patrz tam jest! - i pobiegła
- Iza czekaj !- bałam się że zgubię ją w tym tłumie. Razem z Maksem zaczęliśmy się przedzierać przez ludzi w kierunku w którym pobiegła moja siostra. Nagle zobaczyłam ją na rękach u Josha. Chłopak jedną ręką trzymając siostrę na rękach a drygą ciągnąć walizkę kierował się w naszą stronę. Za daleka widziałam że Izka już mu coś opowiada. W końcu do nas dotarli, Josh postawił młodą na ziemię i podszedł do mnie. Najpierw mnie przytulił a potem namiętnie pocałował.
- Tęskniłam za tobą- powiedziała kiedy oderwaliśmy się od siebie.
- Ja za tobą bardziej - powiedział
- Nie prawda bo ja.
- Nie bo ja - już chciałam mu odpowiedzieć , ale w momencie kiedy otworzyłam usta Josh znowu złączył nasze usta w pocałunek.
- Kocham cię
- Ja ciebie też.
-Idziemy już ? - zapytała zniecierpliwiona Iza
- Jasne, chodźmy - powiedziała. Chwyciłam Josha za rękę i wyszliśmy z budynku.
- Josh mogę siedzieć koło ciebie ? Prooooszę - zapytała Iza
- Pewnie
- Ej a ja gdzie mam siedzieć ?- zapytałam
- Ze mną z przodu - powiedział Maks śmiejąc się
- Josh mam czuć się zazdrosna ?
- Kotku, oczywiście że nie - cmoknął mnie w nos.
Ja i Maks siedzieliśmy z przodu a Iza i Josh z tyłu. Przez cały czas siostra opowiadała mu o szkole, o tym że uczył się angielskiego. Dzięki tej rozmowie dowiedziałam się nawet że Iza ma chłopaka. Kiedy dojechaliśmy pod dom zapytałam Maksa
- Wejdziesz? mam zrobiła dziś pyszny obiad.
- Dzięki , ale muszę pomóc jeszcze z czymś Konradowi przed ślubem.
- A Kornelia nie potrzebuję pomocy ?
- Janina z nią jest , ty się niczym nie przejmuj, zajmij się narzeczonym bo ci go siostra sprzątnie z przed nosa.
- HAHA bardzo śmieszne, pa.- powiedziałam i poszłam do domu. Oczywiście Joshem zaopiekowała się już moja mama. Ściągnęłam buty i poszłam do kuchni, ponieważ tam wszyscy się znajdowali. Usiadłam koło Izy , bo obok mojego ukochanego nie było już miejsca z jednej strony siostra a z drugiej mama.
- Josh co słychać u rodziców ? zdrowi ?- pytała mama
- Tak wszystko w porządku, kazali państwa pozdrowić.
- Jak miło , pozdrów ich też . O obiad już gotowy. Josh kochanie ile ci nałożyć ? - pytała mama nakładając kaczkę z jabłkami
- Dość , nawet za dużo - powiedział chłopak
- Nie gadaj głupot pewnie jesteś głodny- mama podała wszystkim talerze tylko o mnie zapomniała
- Ja też tutaj jestem- powiedziała do siebie wstając po obiad.
Wszyscy zajęci byli tylko Joshem , nie zwracali uwagi na to że ja też tu jestem. Kiedy skończyliśmy jeść popatrzyłam błagalnie na Josha
- Bardzo dziękuje za obiad był pyszny, ale jestem bardzo zmęczony po podróży więc pójdę się teraz położyć dobrze ? - powiedział do mojej mamy
- Oczywiście, Lena zaprowadź Josha do pokoju- o nagle sobie o mnie przypomniała.
Chwyciłam ukochanego za rękę i poszliśmy do mojego pokoju. Josh usiadł na moim łóżku a ja jemu na kolanach.
- Nareszcie sami- powiedziałam.
Josh chciał mnie pocałować ale do pokoju weszła Iza.
- Iska idź zobacz czy cię nie ma w ogrodzie- powiedziałam już nieco zła.
- Dobraaa- powiedział i wyszła.
Nareszcie nikt nam nie przeszkadzał. Nareszcie znowu mogłam poczuć smak jego ust.

niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 27

Następnego dnia wstaliśmy z Joshem już o 7 rano, ponieważ o 10 mieliśmy samolot do LA. Kiedy się ubrałam zjedliśmy śniadanie i pożegnaliśmy się z moją rodzinką. O równej 8 wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy na lotnisko. Podczas drogi omawialiśmy nasze plany na te dwa tygodnie, chcieliśmy jak najwięcej czasu spędzić razem. Kiedy dojechaliśmy na miejsce poszliśmy na odprawę która trwała dość długo. Gdy w końcu znaleźliśmy się w samolocie , wygodnie usadowiłam się na miejscu przy oknie. Podróż trwała baaardzo długo. Oglądaliśmy z Joshem filmy na laptopie albo czytaliśmy książki, po kilku godzinach byłam zmęczona więc położyłam głowę na ramieniu ukochanego i zamknęłam oczy.
- Kotku obudź się jesteśmy na miejscu- usłyszałam głos chłopaka
- Tak szybko?- zapytała jeszcze zaspanym głosem
- Szybko ?! kochanie przespałaś większość podróży. Chodź , idziemy.
Chwyciłam go za rękę i wyszliśmy z samolotu. Poszliśmy odebrać bagaże i wyszliśmy z budynku. Gdy tylko przekroczyliśmy drzwi lotniska oślepiły nas blaski fleszy. Przed budynkiem słało mnóstwo facetów z aparatami i robili nam zdjęcia. Nie miałam zielonego pojęcia skąd oni wiedzieli o której godzinie wylądujemy. Josh chwycił mnie mocniej za rękę i zaczęliśmy się przedzierać między ludźmi , którzy zadawali nam pytania typy: czy jesteśmy znowu razem, czy mu wybaczyłam, kiedy urodzę i takie tam. Po pięciu pięciu minutach udało nam się dostać do taksówki, chłopak otworzył mi drzwi do auta zapakował walizki do bagażnika a potem zajął miejsce obok mnie i chwycił za dłoń. Podał adres kierowcy i ruszyliśmy. Po niedługim czasie samochód zatrzymał przed domem mojego narzeczonego i wysiedliśmy. Zabraliśmy bagaże i ruszyliśmy do domu. Josh postawił walizki w przedpokoju a ja zaczęłam rozglądać się po mieszkaniu. Nic się tu nie zmieniło , wszystko leżało na swoim miejscu, szłam dalej aż doszłam do salonu na ścianach wisiały zdjęcia, na niektórych byliśmy razem a na innych byłam tylko ja. Nad kominkiem wisiało wielkie zdjęcie na którym całowaliśmy się, był to dzień kiedy Josh poprosił mnie o chodzenie , już wtedy paparazzi musieli zrobić na zdjęcie. Poszłam dalej do sypialni. Tutaj też przybyło kilka naszych zdjęć ale poza tym nic się nie zmieniło. Poszłam rozbić sobie kąpiel a Josh poszedł do ogrodu. Nalałam sobie kilka olejków które znalazłam w szafkach, zrobiła się wielka piana. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Chyba po niecałej godzinie postanowiłam wyjść ponieważ woda zrobiła się zimna. Wysuszyłam włosy , zrobiłam lekki makijaż i ubrałam to. W ameryce o tej porze roku jest dość ciepło więc nie powinno mi być zimno. Zeszłam na dół i zastałam Josha w kuchni. Robił obiad.
-Hej kochanie pomóc ci ?- zapytałam wchodząc do pomieszczenie.
- Nie trzeba- powiedział i uśmiechnął się do mnie.
Kiedy on przygotowywał potrawy , a był ich bardzo dużo , różne sałatki, kiełbasy i inne, ja czytała gazety które leżały na blacie.
- Lena mogłabyś mi podać koszyk ? Jest w spiżarce
- Jasne
Poszłam po koszyk i dałam go Joshowi. Nagle rozległ się dźwięk dzwona.
- Kotku możesz iść otworzyć ? - zapytał chłopak
- Już idę
Poszłam do przedpokoju i otworzyłam drzwi . Przed domem stała szóstka moich przyjaciół. Każdy wchodzić i mnie przytulał.
- Co wy tu robicie?- zapytałam zdziwiona
- Jak to co ? przyszliśmy was odwiedzić. Chyba że nie chcesz spędzać z nami czasu to możemy iść - powiedział Robert
- Oczywiście że nie , bardzo się za wami stęskniłam. Wchodźcie.
Poszliśmy do ogrodu bo właśnie tam był Josh. Wyciągał rzeczy z koszyka i ustawiał je na stole. Kiedy skończył razem chłopakami zaczęli rozpalać ognisko. Kiedy ogień się już palił mój chłopak nalał wszystkim wina a mi soku pomarańczowego i zaczęliśmy smażyć kiełbaski. To ognisko przypomniało mi dzieciństwo. Kiedy byłam mała organizowaliśmy z Maksem, Janiną i Kornelią takie spotkania a potem spaliśmy pod gołym niebem.
Po kilku godzinach zrobiło mi się zimno, Josh to zauważył i ubrał mi jego bluzę oraz mocno przytulił aby było mi cieplej.
Następnego dnia obudziłam się o 11. Obróciłam się w celu przytulenia się do Josha niestety nie było go koło mnie. Wstałam z łóżka , ubrałam szlafrok i zeszłam na dół poszukać chłopka. Sprawdziłam każdy pokój ale nigdzie go nie było. W końcu weszłam do kuchni , a na blacie leżał talerz z naleśnikami a obok karteczka
Kochanie !
Zadzwonili do mnie rano że musimy 
dograć jeszcze kilka scen.
Obiecuje że wrócę jak najszybciej. 
Kocham Cię <3
Zjadłam śniadanie i poszłam się ubrać. Dziś pogoda była brzydka więc ubrałam to. Następnie zadzwoniłam po taksówkę. Już po 10 minutach wychodziłam z domu. Najpierw pojechałam do cukierni kupić coś słodkiego a potem kierowałam się do Miley. Miałam nadzieje że będzie w domu , chciałam jej zrobić niespodziankę i nic jej nie mówiłam o moje wizycie. Zadzwoniłam na dzwonek i czekałam aż ktoś mi otworzy. Po chwili w drzwiach zobaczyłam Liama
- Hej młoda- powiedział i przytulił mnie
- Cześć jest Miley ?
- Tak, wchodź. A co to masz ?- powiedział pokazując pudełko które trzymałam w ręce
- A coś słodkiego.
Liam zaprowadził mnie do dobrze znanej mi salonu. Moja przyjaciółka siedziała na kanapie w wokół niej rozłożone było mnóstwo gazet.
- Cześć Miley.
- O Lena , hej. Co cię tu sprowadza
- A  tak po prostu przyszłam. Josh musiał coś załatwić więc przyszłam do was.
- Napijesz się czegoś ?- zapyta Liam
- Soku
- Okej
- Co robisz?- zapytałam siadając obok dziewczyny
- Przygotowuje twój ślub.
- I jak ci idzie?
- Bardzo dobrze, mam już załatwiony kościół, restauracje i suknie dla druhen.
- A moja suknie ?
- Jeszcze szukam.
- A jaki jest termin ślubu ?
- 12 lipca
- Odpowiada ci ta data ?
- Jasne.
Siedziałam u Miley i Liama kilka godzin. Omawialiśmy szczegóły śluby , ale tylko te które mogłam poznać, opowiadałam im o szkole, o tym jak się czuje i takie tam. O 14 poszłyśmy z Miley na zakupy, ponieważ chciałam kupić sobie jakąś sukienkę na ślub Korneli i Konrada no i oczywiście prezent. W jednym ze sklepów spotkałyśmy Taylor . Pomogła nam wybrać kreacje a potem poszłyśmy na kawę. Kiedy o 17 wróciłam do domu Josha dalej nie było. Napisałam do niego sms kiedy będzie i odpisał mi że powinnien być za pół godziny. Postanowiłam zrobić mu coś dobrego do jedzenia bo na pewno będzie głodny. 


Przepraszam że taki krótki ale nie mam czasu :(
Jutro mam sprawdzian z edb i histori a jeszcze w tym tygodniu mam próbne egzaminy.
Chciałam wam bardzo podziękować, musieliście mocno trzymać kciuki ponieważ wygrałyśmy :D
Udał mi się nawet rzut osobisty :D :D 

piątek, 9 listopada 2012

Rozdział 26

Szybko się odwróciłam i zobaczyłam stojącego przede mną Josha.
- Co ty tu robisz ?! - krzyknęłam 
- Lena, proszę cię, porozmawiaj ze mną - widziałam w jego oczach smutek i żal , ale nie obchodziło mnie to nie miałam zamiaru z nim rozmawiać.
- Nie mamy o czym rozmawiać !!! Więc wyjdź i więcej nie pokazuj mi się na oczy !!!- krzyczałam
- Lena błagam - miał już łzy w oczy
-Nie! nie chcę z tobą rozmawiać - powiedziałam i pobiegłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko, myślałam że moje serce się zagoiło , ale kiedy go zobaczyłam rano ponownie się otworzyła. Nie chcę go więcej widzieć, chcę żeby zniknął raz na zawsze z mojego życia. Niech wraca do Vanessy ! 
* Perspektywa babci.
Wracałam właśnie od mojej znajomej do domu, kiedy zauważyłam jakiś samochód na podjeździe. Wiedziałam czyje to auto. Szybko ruszyłam do domu, weszłam do przedpokoju i słyszałam kłótnie Leny i Josha. Uważam że powinni wszystko sobie wyjaśniać , ale ona nie chcę z nim rozmawiać. Lena z płaczem pobiegła do swojego pokoju a Josh stał w salonie. Kiedy weszłam obrócił się , widziałam łzy w jego oczach. Jemu naprawdę na niej zależy. 
- Dzień dobry - całe szczęście zaczęłam się uczyć języków na stare late więc rozumiałam co do mnie mówił.
- No nie wiem czy taki dobry. Nie chcę z tobą rozmawiać co?
- Ja już nie wiem co mam robić, muszę z nią porozmawiać. Czy mógłbym się u pani zatrzymać ?
- Oczywiście , chodź pokaże ci twój pokój. Mam nadzieje że wszystko sobie wyjaśnicie bo już nie mogę patrzeć jak ona cierpi.
Zaprowadziłam Josha , a potem sama skierowałam się do pokoju , ponieważ było już późno.
* Perspektywa Leny
Obudziłam się o 23 , włosy były ułożone w nieładzie a tusz był rozmazany na całej twarzy. Poszłam się umyć i przebrałam się w piżamę. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie gorącej czekolady  i usiadłam przy jeszcze ciepłym kominku. Nagle koło mnie usiadł koło mnie Josh , od razu chciałam wstać , ale mnie zatrzymał.
- Lena , błagam wysłuchaj mnie. Daj mi 5 minut , a potem jeśli będziesz chciała to jutro z samego rana wyjadę. - nie wiedziałam czy byłam gotowa na tą rozmowę, było jeszcze za wcześnie , ale kiedyś musiała odbyć się ta rozmowa.
- Dobrze, masz 5 minut.
- No więc to było tak - zaczął opowiadać - na następny dzień kiedy wróciłem do domu, odwiedziła mnie Vanessa. Powiedziała że uświadomiła sobie że dalej mnie kocha i że nie potrafi beze mnie żyć. Zaproponowała żebyśmy spróbowali jeszcze raz.- łza zaczęły lecieć po moim policzku- ale ja jej powiedziałem że ja do niej nic nie czuje, że moje serce należy teraz tylko do ciebie i nigdy cię nie zostawię i kazałem jej wyjść. Myślałem że da mi święty spokój , ale tak nie było. Nachodziła mnie , mówiła że jeszcze będziemy razem , że jestem z tobą dlatego że jesteś w ciąży , i w końcu do niej wrócę, bo mi się znudzisz. Oczywiście powiedziałem jej że nigdy to się nie stanie. Niestety po kilku dniach była premiera naszego nowego filmu. Wyszedłem za budynek kina bo chciałem do ciebie zadzwonić , chciałem usłyszeć twój głos. Kiedy wyciągnąłem telefon , z budynku wyszła Vasnessa. Musiała zauważyć gdzieś paparazzich bo podeszła do mnie i mnie pocałowała- ten moment najbardziej polał, płakałam tak strasznie że nie było już warto wycierać łez bo za chwilę pojawiały się nowe- od razu się od niej oderwałem i zacząłem na nią krzyczeć, co ona sobie wyobraża i dlaczego to zrobiła. Oczywiście fotoreporterzy tego już nie pokazali w gazetach. Pokazali tylko ten cholerny pocałunek.- skończył.
- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś że ona chcę do ciebie wrócić? 
- Nie chciałem żebyś się denerwowała , nie teraz kiedy jesteś w ciąży i może to wpłynąć na dziecko.
- Dlaczego mnie okłamałeś ?! rozmawialiśmy , pytałam się ciebie jak było na premierze filmu , a ty mi nie powiedziałeś prawdy ! wiesz że właśnie wtedy kiedy rozmawialiśmy zobaczyłam tą gazetę ?! dlaczego mi nie powiedziałeś ?! wolałeś żebym dowiedziała się z gazet ?! bo ja wolałabym żebyś to ty mi to powiedział !!! wiesz jak to bolała ?! nie wiesz !!
- Lena przepraszam, ja nie wiem czemu ci nie powiedziałem. Bałem się że mi nie uwierzysz , że nie będziesz chciała ze mną rozmawiać. 
- Josh gdybyś mówił mi wszystko od początku to bym ci uwierzyła , a ty to przede mną cały czas ukrywałeś. Jak byś się czuł gdybym coś przed tobą ukrywała ?
- Okropnie. Lena obiecuje że będę mówił o wszystkim. Tylko proszę wybacz mi , co mam zrobić żebyś mi wybaczyła i znowu zaufała. 
- Tylko mnie kochaj.- słysząc to zbliżył się do mnie i pocałował mnie. Zatraciłam się w tym pocałunku, znowu poczułam smak tych ust. Tak strasznie za tym tęskniłam.
- Kocham Cię- wyszeptał mi do ucha.
- Ja Ciebie też- i znowu mnie pocałował.
Następnego dnia rano obudziłam się wtulona w Josha na kanapie w salonie. Otworzyłam oczy i od razu dostałam całusa od mojego ukochanego.
- Dzień dobry kochanie jak się spało ? - zapytał
- Bardzo dobrze, ale jestem strasznie głodna idziemy coś zjeść?
- Jasne.
Trzymając się za ręce weszliśmy do kuchni, w której babcia już urzędowała. 
- O dzień dobry młodzieży. Widzę że już wszystko sobie wyjaśniliście.
- Tak
- To dobrze siadajcie do stołu.
Jedząc śniadanie cały czas trzymaliśmy się za ręce a kiedy któreś z nas potrzebowało rękę puszczaliśmy się na chwile żeby zaraz znowu złączyć dłonie. Po zjedzeniu śniadanie pomogliśmy babci pozmywać i poszliśmy do mojego pokoju.W ciszy leżeliśmy wtuleni w siebie na łóżku.Nagle ciszę przerwało pytanie Josha
- Kochanie , jeśli i tak już w tym tygodniu nie pójdziesz do szkoły to może polecimy do ameryki? wszyscy się za tobą bardzo stęsknili. Co ty na to?
- Dobry pomysł, ale chciałabym pojechać jeszcze do domu spotkać się z rodzicami , Maksem i resztą.
- Okej, nie ma sprawy , czyli mogę zarezerwować na bilety ?
- Tak- powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Kiedy wstaliśmy poszliśmy powiedzieć babci że jeszcze dziś wracamy do domu , następnie razem z Joshem poszliśmy spakować wszystkie moje rzeczy a było ich dość sporo. W końcu o 15 byliśmy gotowi. Pożegnaliśmy się , podziękowaliśmy babci i pojechaliśmy. Całą drogę o czymś rozmawialiśmy , trzymaliśmy się za ręce a czasami nawet dostawałam buziaki. O 18 byliśmy pod moim domem. Josh wyciągnął walizki i poszliśmy do domu, gdzie wszyscy na nas czekali. Nie wiedziałam skąd oni wiedzieli że wracam. Popatrzyłam na Josha i od razu wiedziałam że to on ich poinformował. 
- Lena ! gdzieś ty się podziewała ?! martwiliśmy się o ciebie a ty nawet nie dawałaś znaku życia.- krzyczała mama
- Mamuś przepraszam, musiałam to wszystko sobie przemyśleć.
- I co przemyślałaś sobie ? - zapytała zła
- Tak , już wszystko sobie wyjaśniliśmy
- A gdzie byłaś przez ten cały czas?
- U babci
- Jak to ? ale mówiła że nie wie gdzie jesteś
- Prosiłam ją żeby nikomu nie mówiła.
Mama jeszcze przez chwilę była zła , ale w końcu jej przeszła. Cieszyła się że pogodziłam się z Joshem. Kiedy powiedzieliśmy z Joshem że jutro rano mamy samolot nie była zadowolona ale wiedziała że jest to dla mnie ważne więc się zgodziła.

środa, 7 listopada 2012

Rozdział 25

Całą noc nie mogłam spać, cały czas myślałam o nim , jak on mógł mi to zrobić ?! Koło 2 w nocy udało mi się zasnąć. Śnił mi się ON , że mnie nie zdradził , że się kochaliśmy i zamieszkaliśmy razem z naszym maleństwem, ale tak się nie stanie. On mnie już nie kocha!! Zdradził mnie !!
Obudziłam się o 12 , miałam 30 nieodebranych połączeń od Josh, 5 od Maksa i 4 od rodziców. Napisałam do mamy że nic mi nie jest , żeby się nie martwiła i że przez ten tydzień nie będę chodzić do szkoły a potem będą ferie. Znowu zadzwonił telefon. Josh. Odrzuciłam połączenie i poszłam do łazienki. Wykąpałam się , uczesałam włosy w warkocz i ubrałam to. W salonie przy kominku siedziała babci i robiła na drutach oraz oglądała telewizję.
- Jak się spało kochanie ?- zapytała babci odrywając się do pracy.
- Nie najgorzej
- W kuchni na stole są naleśniki odgrzej je w mikrofali i zjedz.
- Nie jestem głodna
- Lena teraz musisz jeść za dwoje , więc nie dyskutuj i idź jeść.
- No dobrze.
Poszłam zjeść śniadanie dla mojego maleństwa bo to tylko ono było sensem mojego życia. Kiedy odgrzałam naleśniki poszłam z nimi do salonu. Usiadłam wygonie na kanapie i zaczęłam wcinać. Telewizor cały czas był włączony i usłyszałam:
- Czy to koniec związku Josha Hutchersona i jego dziewczyny z polski ? Na premierze filmowej młody aktor został przyłapany na pocałunku z Vanessą Hudgens czyli byłą dziewczyną. Czy to koniec miłości ? Co ....- i dalej już nic nie usłyszałam. Babcia wyłączyła telewizor. Już po chwili siedziała koło mnie, wycierała moje łzy i mocno tuliła.
- Kochanie nie przejmuj się nimi- mówiła
- Babciu ale to tak strasznie boli ja go tak bardzo kocham.
- Wiem słońce, ale musisz o nim zapomnieć.
- Wiem- powiedziałam i wtuliłam się w babcie.
Leżałam na kanapie przykryta kocykiem , czytałam książkę popijając gorącą czekoladę. Musiałam przestać myśleć ciągle o tym samym, a tylko książka mogła mnie odciągnąć od tych myśli. O 14 babcia zawołała mnie na obiad. Cały czas panowała cisza aż nagle babcia powiedziała:
- Lenko dziś o 16 wpadanie do mnie moja przyjaciółka, nie będzie ci to przeszkadzać ?
- Oczywiście że nie, pójdę na spacer , nie będę wam przeszkadzać.
- Nie przeszkadzałabyś nam.
Po obiedzie poszłam do salonu obejrzeć Fineasza i Ferba , żeby poprawić sobie humor, ale nic mnie nie śmieszyło, więc poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa i weszłam na twitera miałam mnóstwo twitów - Lena co się stało ?! Dlaczego się rozstaliście ? Będziecie jeszcze razem? I dobrze nie zasługiwałaś na niego! Całe szczęście , kto by chciał być z takim czymś ?! Lena , proszę odbierz, musimy pogadać!!- ostatni post był od Josha. Wyłączyłam laptopa i położyłam się na łóżku. Znowu płakałam.
O równej 16 słyszałam jak przyszła znajoma babci. Postanowiłam się ubrać i iść się przewietrzyć. Ubrałam ciepłą kurtkę , rękawiczki, szali i czapkę. Powiedziałam babci że idę na spacer. Wyszłam z domu i ruszyłam przed siebie. Szłam chyba z 20 minut , znalazłam się na wzgórzu i usiadłam na ławce. Po chwili zauważyłam gdzie się znajduje. To tu niedawno bawiłam się z Joshem i Izą, Wspomnienia zaczęły tak szybko napływać , nawet nie wiem kiedy poleciały pierwsze łzy. Poczułam wibracje telefonu. Dzwonił Maks, postanowiłam odebrać.
- Tak ?- zapytałam
- Jezu Lena , co ty sobie myślisz ?! Dzwonie do Ciebie od wczoraj a ty nie odpierasz! Nie dajesz żadnego znaku życia!! Gdzie ty do licha jesteś ?!
- Maks , spokojnie nic mi nie jest, ale niestety nie mogę ci powiedzieć gdzie jestem. Chcę być teraz sama.
- Uważam że powinnaś być z bliskimi a nie sama.
- Nie jestem sama.
- Lena musimy porozmawia o...
- NIE MAKS NIE BĘDĘ O NIM ROZMAWIAĆ!- krzyknęłam
- Lena ale dzwonił i powiedział...
- A ty odebrałeś po tym co on mi zrobił?! jak mogłeś!!
- Lena ale nie wiesz co on powiedział.
- I NIE CHCĘ WIEDZIEĆ!! NIE CHCĘ GO ZNAĆ!! NIE DZWOŃ DO MNIE.- wykrzyczałam i rozłączyłam się. Wytarłam łzy i wróciłam do domu bo zaczęło się ściemniać.
* Kilka dni później.
Nie wychodzę z domu, cały czas leżę w łóżku albo w salonie na kanapie. Funkcjonuje tylko dla dziecka, gdyby nie to maleństwo we mnie moje życie mogło by się już skończyć.  Wszyscy próbują się do mnie dodzwonić , wszyscy się martwią, ale ja nie chcę z nikim rozmawiać. Babcia całej rodzinie mówi że nie wie gdzie jestem i jestem jej bardzo wdzięczna.
Leżałam w salonie pod kocem i leciałam po kanałach szukając jakiegoś ciekawego filmu. Nagle zobaczyłam JEGO  na ekranie. Leciała " podróż na tajemnicza wyspę" , postanowiłam obejrzeć ten film , ponieważ bardzo mi się podobał. Na każdej scenie był Josh i Vanessa , łzy znowu poleciały. Usłyszałam jak babcia wchodzi do domu. Musiała już skończyć odśnieżać. Wiedziałam że stoji w progu salonu i widzi co oglądam. Na pewno nie była z tego zadowolona, martwiła się o mnie, chciała żebym o nim zapomniała, ale to nie jest takie łatwe. Zaczęłam jej opowiadać cały czas leżąc na kacapie
- Babciu co we mnie jest nie tak ?! Jestem brzydko ? głupia ? co jest w niej czego nie ma we mnie ?- coraz bardziej płakałam- dlaczego on mi to zrobił ? jeśli mnie nie kochał mógł mi nie dawać nadzieji , mógł mi się nie oświadczać , mógł ze mną zerwać ja bym to zrozumiała. ALE DLACZEGO ON MNIE OSZUKIWAŁ ?! JAK ON MÓGŁ ?!- zaczęłam strasznie szlochać, zdenerwowałam się , właśnie na ekranie był Josh , rzucałam zużytymi chusteczkami w niego. Babci nic nie mówiła.
- Lena - ale to nie był głos babci....

                                                                                                                                                                       
Ciekawi jesteście co będzie dalej ?
Nie wiem czy jutro dodam rozdział bo mam straaaasznie dużo nauki :'(
Chciałam się wam też pochwalić że zostałam dziś kapitanem drużyny kosza :D
W sobotę mam pierwszy mecz , trzymajcie kciuki :D